Forum

Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

prowadzenie kwiaciarni, albo życie

Śledzę ten wątek od początku,bo jak już wyżej pisałam-jest mi bliski i znany z autopsji.Dopatrzyłam się,że nie został poruszony tu jeszcze jeden aspekt,a mianowicie WŁAŚCICIEL LOKALU ,który wynajmujemy.Często (mam nadzieję)bywa to ktoś normalny,z kim da się normalnie współpracować.Ale również zdarza się,że trafi się na jakiegoś chciwego popaprańca,który potrafi skutecznie obrzydzić najemcy życie... :teeth: Kasiapek ma odruch wymiotny na widok budynku,a ja na widok właściciela lokalu.Przychodzi ot ,tak sobie,staje i zaczyna dogadywać ,wynajdywać najdrobniejsze istniejące lub urojone uchybienia,komentować sposób pracy,ustawienia wazonów itp (długo by wymieniać).A oczywiście najważniejsze są pieniądze,więc tak ni z gruszki ni z pietruszki zarządza podwyżki czynszu (bo ktoś mu daje tyle,to on ze mnie zrezygnuje)-no i co mam odpowiedzieć jak MUSZE pracować? Jestem właśnie wściekła na niego bo właśnie oznajmił mi przedwczoraj podwyżkę o 30%!!!!Na razie w bojowym nastroju nie zgodziłam się,w zawoalowanej formie oznajmiłam,że może mnie pocałować :buttred: no,ale jak się uprze to co zrobię?!Pewnie zapłacę...Rozglądam się za innym lokalem,ale ten ma zaletę,że ma świetną lokalizację,no o 8 lat już tu się męczę z tym idiotą ,więc ludzie się przyzwyczaili...A na temat gospodarza to mogłabym godzinami...

magdalena szkoda ze w umowie nie zawarłaś klauzuli że np, nie może Ci podwyższyć czynszu więcej niż 10% rocznie 🙁

masz kwiaciarnie to ona staje sie calym twoim zyciem! przynajmniej na poczatku, czyli przypuszczam przez kilka dobrych lat na poczatek poki kogos nie zatrudnisz do pomocy i na zmiane. ja mam swoja 4 lata. jest dla mnie domem, bo w domu jestem gosciem! pracuje 7 dni w tygodniu, po 10-12 godzin... Zycie twoarzyskie poszlo w odstawke, mieszkanie jest zapuszczone... a jak zrobie sobie w wakacje 2 dni wolnego to zamiast wypoczac probuje ogarnac mieszkanie i ten balagan. jak wracam z pracy o 18 to tylko obiad a raczej kolacja i spac. nie mam dzieci ale z nimi to juz tym bardziej sobie nie wyobrazam zeby to wszystko poskladac.. jedynym dniem na chwile oddechu jest niedziela po 14godz. Moglabym w ten dzien wyjsc gdzies, spotkac sie ze znajomymy ale juz sie nie chce, bo czlowiek chce odsapnac sam dla siebie.
No i mimo tego wszystkiego tak kocham ta prace,ze nie zaluje!!!!!!!! ja jestem uzalezniona 🙂 Kwiaciarnia jest jak moje dziecko:)
co do wczesnego wstawania to idzie sie przyzwyczaic i polubic:) ja bylam spioch i kiedys spalam do 11 a teraz jestem ranny ptaszek. uwielbiam jezdzic na gieldy, uwielbiam ta atmosfere, ten zapach przywiezionego towaru- taka swiezynka, tych kwiatow, zapachowych swiec 🙂 bajka!
powiem jedno-praca ta jest jednak niepewna... zarobki niepewne... ja jakby cos to mam wsparcie w mezu. ja nie narzekam, choc sa dni gorsze i lepsze jak wszedzie. nie mam dzieci to nie zal mi tak tego czasu co jestem w kwiaciarni. ogolnie nie ma lekko.
wnioski- trzeba byc wariatem zakochanym w tej pasji zeby to dzwignac! 🙂 dlatego pozdrawiam wszystkie wariatki:)

:bravo: :bravo: :buzki: :buzki: :buzki:

dziewczyny a powiedzcie mi - te które pracują 7 dni w tygodniu - czy to naprawde konieczne? tzn. czy gdybyscie miały wolne niedziele a soboty powiedzmy do 15:00 to nie dałybyscie rady i kwiaciarnia by padła? Albo nie miałybyscie na czynsz itp...Tylko zeby mnie nikt źle nie zrozumiał, pytam pod kątem swojej własnej przyszłej działalnosci, bo ja np. bym nie chciała w niedziele pracowac. Z tego co widze okoliczne kwiaciarnie różnie - jedni ciągną na okrągło, 7 dni w tygodniu do 21, w kwiaciarni ciagle te same osoby, jak dla mnie masakra. Ale sa kwiaciarnie które w sobote o 14:00 zamykają i w niedziele maja zamkniete i tez jakos przędą. Zastanawiam sie ile w tym w takim razie jest wyboru własnego a ile koniecznosci i siły wyższej.

ja niedziele mam zamknięte, soboty do 14stej...

ja w sobotę również pracuję do 14tej,a w niedzielę od 9tej do 13tej,nie jest źle 😀

U mnie w soboty do 16,niedziela zamknięte,ludzie się przyzwyczaili,jak komuś bardzo zależy na niedzieli to umawiam się na konkretną godzinę,albo odbiór zamówienia u mnie w domu.Święta tak samo.Moja konkurencja pracuje na okrągło.Ja sobie odpuściłam,no i od kilku lat pozwalam sobie na dwa tyg.urlopu w lipcu.No ale ja mam kwiaciarnię w małym miasteczku,punkt nie przy drodze przejazdowej,więc jak otwierałam w niedziele- jak jakieś popularne imieniny wypadały to i tak góra 3 klientów na cały dzień,więc stwierdziłam że nie warto.Mąż ma pracę więc oprócz kwiaciarni jest jeszcze jego pensja,gdybyśmy mieli żyć tylko z kwiaciarni to pewnie inaczej bym do tego podchodziła.Myślę że trzeba znaleźć równowagę między pracą a życiem,w innym wypadku człowiek szybko się wypala i to co kiedyś sprawiało radość może się stać rutyną(zwłaszcza jak kolejny klient przychodzi po pogrzebówkę za 10zł)Pozdrawiam.

Kwiaciarnia, w której ja pracuję jest czynna niestety dosyć długo pon-sob 8.30-19, a w niedziele 10-17. U nas soboty są bardzo dobre i warto jest pracować dłużej. W Warszawie w soboty jest dużo różnych imprez i ludzie kupują kwiaty. Za to w niedziele ruch jest kiepski. Mogłoby być pewnie krócej otwarte.

Moja kwiaciarnia w sobotę czynna jest do 14, a w niedziele mam zamknięte. Tylko ten jeden dzień mam dla rodziny 🙁 . Powiem wam że poczatki były ciężkie,myślałam że nie dam rady,chciało mi się płakać.Ja taka poukładana,wszystko dopiete na ostatni guzik, a tu nagle życie mi się zmieniło o180 stopni,albo360. W mieszkaniu bałagan,w głowie mysli co tu zrobić żeby interes się rozkręcał,nieprzespane noce. Teraz już mija rok jak kwiaciarnia istnieje, nie jest lekko,często zastanawiam się jakie opłaty zrobić pierwsze,a co mogę zapłacic później, w domu panuje nieład,( chociaz już teraz mniej mi to przeszkadza ):lol:. Nieraz też myślę o zamknięciu, ale co ja bym mogła robić dalej...., nie ja na dzień dzisiejszy nie mogę żyć bez mojego artystycznego nieładu w kwiaciarence :bangin: . Pozdrawiam dziwczyny :buziak: :friends: :clap:

facebook