Forum

Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

prowadzenie kwiaciarni, albo życie

Postanowiłam załozyć taki wątek, ponieważ od dawna mnie intryguje jak radzą robie właściciele kwiaciarń. Czy prowadzenie kwiaciarni oznacza dla Was przede wszystkim brak snu, czasu dla siebie, brak normalnego zycia, przyjemniści, wolnych weekendów? Co o tym myślicie? Jak organizujecie sobie czas? Wiadomo rano, a właściwie w środku nocy trzeba wstać po towar, potem do pracy, często 7 dni w tygodniu po 10-12 godzin. Czy starcza Wam czasu i siły na Wasze przyjemności, rodzinę, znajomych? Wiadomo ta praca wymaga pasji, ale czy taka ciężka praca z czasem nie powoduje zniechęcenia i z czasem ma się już po prostu dosyć? Dla mnie chyba najgorsze byłoby jeżdzenie na giełde. Jak organizujecie to wszystko??

Jeśli traktowałabym swoją kwiaciarnię tak jak to opisałaś - nie miałabym jej już dawno 🙂 Dla mnie to drugi dom, nie traktuje jako pracy a jak miejsce, w którym się wyżywam... Wstawanie w srodku nocy akurat mnie nie dotyczy - zamawiam sobie towar, mogę i o godzinie 10tej podjechać 11 kilometrów... Nie wiem, czy wiode normalne zycie, w każdym razie mam czas w sumie na wszystko... znaczy czasem czasu mi brakuje, żeby coś skończyć bo wypada iść spać a w głowie mam wizję np jakiś kolczyków... bo oprócz kwiatów uwielbiam hendmejdy wszelkiego rodzaju 😉 wiem, jestem nienormalna! ahahhaha

A ja łączę w swojej pracy jedno i drugie -na szczęście to co robię jest moją pasją,ale również i bardzo poważnym obowiązkiem.Życie mi się tak ułożyło,że teraz jestem "jedynym żywicielem rodziny" i nawet sobie nie potrafię wyobrazić co by się stało gdybym np złamała rękę...Mam momenty kiedy strasznie mi się nie chce :zmeczony: -pracuję 7 dni w tygodniu,jedyny wolny dzień w tym roku miałam w Boże Ciało urlopie mogę zapomnieć,przynajmniej na razie.Powód-zbyt dużo wydatków w stosunku do dochodów-od jesieni do zwykłych wydatków doszły mi jeszcze te związane z chorobą męża-leki,wizyty lekarskie,badania,-no a ubyło pieniędzy,które on przynosił do domu.Zawsze w trudnych chwilach pocieszam się,że przecież mogłabym pracować np w sklepie mięsnym,albo rybnym(brzydzę się surowych 😳 ),a tak -robię to co przynosi mi radość i satysfakcję.Nie żal mi na to czasu,choć przyznaję,że 80% mojego czasu poświęcam kwiaciarni...a inne sprawy trochę zawalam,n ale jakoś to ułożyłam i dobrze jest tak jak jest. 😀

:drink: za dzielne kobiety :friends:

Ja w swoją kwiaciarnię wkładam całe swoje siły,mam ją od maja i teraz przez wakacje jest tragedia, jeżdżę na giełdę, do hurtowni, śpię nieraz 4-5 godz. na dobę, wspiera mnie moja rodzina, ale od lipca mam takiego doła, że nie wiem, tłumaczę sobie na wszelkie sposoby, że będzie lepiej, a w nocy koszmary. To jest to w czym czuję się dobrze i bardzo cieszy mnie, jak chociaż ta garstka klientów, którą mam wraca do mnie. Nie uważam się, za florystkę, ciągle pytam dziewczyny, jak czegoś nie wiem, a one cierpliwie odpowiadają zawsze na moje pytania, bardzo was wszystkie , szanuję, te które zaczynają tak jak ja i te, które są w branży już długo.

hmn.. a jeśli chodzi o mnie..
praca jest moją pasją
ale czasami mam dosyć!! za dużo spraw na głowie
jak już odeśpię giełdę 3ba znowu jechać.. i tak w koło macieju haha..
jeżdżę sama o 2 wstaję.. czasami jest tak że jestem 22 godz. na nogach..
zdrowie mi wysiada... ale to chyba normalne..
życia osobistego nie mam.. bo wiecznie pracuję..
może brzmi to źle.. ale takie są fakty..
nie ma sielanki.. ale dumna jestem ze mnie chwalą..
że sa takie dni że ze szczęścia nie chcę z pracy wychodzić!
bo mam wizję i wenę... haha...
no i co tu mówić brakuje mi urlopu..
bo od lutego na dużych obrotach jestem!
zazdroszczę Parvi że może pozwolić sobie na dłuższy sen..
ja ost śpię 4 godz
i warczę na klientów haha.. :mrgreen:

Witam w klubie Jolu... :buzki:

Ja też, ja też

ach dobrze że Wy też to przeżywacie to co ja..
bo już myślałam, że może czepiam się haha...

hm... to ja się zastanawiam teraz - może ze mną jest coś nie tak...

facebook