Forum

Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

prowadzenie kwiaciarni, albo życie

Jessi ja własnie niedawno spróbowałam i teraz jest jeszcze gorzej, nie widze tam juz dla siebie przyszłosci.

Nie chce porywac sie z motyka na słonce, musze sie dobrze przygotowac do tego przedsięwziecia (przede wszystkim kurs - juz za 2 tygodnie 😛 ), potem znalezienie dobrego lokalu, na pewno nie zrezygnuje z pracy z dnia na dzien - myslalam o urlopie bezpłatnym na początek. Jak byłam młodsza i nie miałam dziecka byłam bardziej porywcza i w gorącej wodzie kąpana, teraz jednak musze myslec o rodzinie i zeby moj małż nie musiał harowac jak wół zebym ja mogła realizowac swoje pasje. No trzeba to jakos wszystko pogodzic.
ja juz troszeczke wiem jak to smakuje bo bardzo krótko co prawda ale miałam kwiaciarnie, wczesniej firme dekoratorską i nigdy nie byłam tak szczesliwa jak wtedy gdy zajmowałam sie kwiatami. W rozciągnietych galotach, i z pokłutymi łapami ale szczesliwa jak sto pięćdziesiąt :D. Oddałabym wiele zeby znow tak pracowac, na pewno premie i wakacje w ciepłych krajach ;). najbardziej martwi mnie brak czasu dla rodziny. Moja córeczka ma 4 latka i potrzebuje mamy, nie chce zeby znała mnie głównie ze zdjecia....
matko jakie to wszystko jest trudne... zaraz stwierdzicie ze jestem stuknieta i sama nie wiem czego chce 😳

mój syn jest już troszkę starszy. Dziś wiem że dałam mu za mało siebie...... przemyśl to dobrze.... powodzenia

Moje dzieci są już duże,ale nie raz wspominają,że wszystkie mamy były na imprezach szkolnych,a ja zawsze w sklepie.Przez 12 lat na wczasy jeżdzilam z dziećmi ,mąż zostawal w sklepach.W zakladzie państwowym pracowałam 22 lata temu więc nie znam smaku tej atmosfery.Nie wiem jak u innych ale u mnie pracuje się coraz gorzej,zastanawiam się czy zdołam dopracować do emerytury.Ech- nie narzekam bo kocham to co robię, lecz tak to jest.

Popieram wszystko ,co napisała Mamuta-brak stabilizacji i pewności jutra wykańcza psychicznie i niejednokrotnie podcina skrzydła.A realizowanie się w sytuacji kiedy nie martwisz się o to czy uda ci się zarobić "na wszystko" jest czymś co daje ci radość i odskocznię od codzienności.

Kocham to co robię i jestem szczęśliwa,że mogę to robić,ale dom nie jest juz takim domem jak był,wypolerowanym,lodówka zawsze zapełniona jakimiś smakołykami własnej roboty,ogród wypielęgnowany,po prostu brakuje mi czasu :(,a nie chcę zawalać nocy kosztem tego.Z synem jak przyjedzie czas spędzamy w kwiaciarni,nie jak dawniej siadanie na przeciwko siebie i nieskończone opowieści,,brakuje mi tego :(.Życie towarzyskie zanika ,nie ma kiedy ,bo jak chwila wolna to wykorzystuje na prace domowe.Dochodzę do wniosku ,że kwiaciarnie to praca rodzina ,zespołowa,bo dla jednej osoby to jest za krótka doba 😀

ach no właśnie.. mnie o tyle jest db.. ze wpadam z domu i wypadam..
haha... ale jakbym miała rodzinę.. to chyba obiadki w McDonaldzie czekałyby mnie haha..

dziewczyny czytam bardzo uwaznie co piszecie i widze juz ze lekko nie bedzie ;). Musze to jakos dobrze zorganizowac, bo to ze chce to robic to juz wiem... tylko kwestia jak to robic zeby rodzina za bardzo nie ucierpiała. Na razie ucze sie jeździc autem (nie cierpie tego, brr, musze sie strasznie przełamywac), ale musze byc mobilna, nie da rady. Szukam lokalu w niewielkiej odległosci od domu zebym nie traciła za dużo czasu na dojazdy. Giełda na szczescie nie jest bardzo daleko, w poblizu mam hurtownie.

mam wewnetrzne przekonanie ze powinnam przynajmniej spróbowac bo jesli tego nie zrobie do konca zycia bede sie zastanawiac czy przypadkiem nie zmarnowałam jakiejs szansy. Wiem ze materialnie bedzie gorzej niz teraz, a juz na pewno na poczatku, ale moge z wielu rzeczy zrezygnowac. A jesli sie nie uda to z zawodu jestem anglistą, najwyzej pojde uczyc w szkole 😉
Ale spróbowac musze - wiele z Was po kilku- kilkunastu latach pracy we florystyce nadal kocha to zajecie, choc miodu to chyba zadna z Was nie ma,ale chyba niewiele z Was by sie zamieniło ze mna na nudną posadke i biurowe stresy. Ja po 10 latach pracy w mojej firmie mam odruch wymiotny na widok samego budynku, nie chce tak dłużej funkcjonowac.

Eeeeee,nie jest tak aż źle.
Ja czasami miód kupuje ❗ :takaemotka:
Córcia lubi na chlebek :inlove:

@fiorino napisał/a:

Eeeeee,nie jest tak aż źle.
Ja czasami miód kupuje ❗ :takaemotka:
Córcia lubi na chlebek :inlove:

:takaemotka:

Kasiu dodaj jeszcze do swoich problemow jakie napotkasz "upierdliwych" klientow......niestety moze zamienisz glupiego szefa na glupich klientow.....nie pozbedziesz sie ludzi.....Ja majac na glowie mase rachunkow, rodzine, dom i moja kochana "kwiaciarnie" z calym dobytkiem....mase dodatkow, kupione kiedys wazony /ktore mialy sie zwrocic :dokuczacz: / w ostatnich 2 tygodniach myslalam o zmaknieciu jej........oczywiscie przeszlo mi ale .....nigdy nie wiem czy bede miec na zakupu...nigdy nie wiem czy bede miec na oplaty...nigdy nie wiem czy znow przez 2 tygodnie nie przyjdzie do mnie zadne klient :rockon: a co tak nieraz bywa.....Kocham to co robie /choc czasmi mam tez watpliwosci/ ...... Reasumujac po takich cienkich tygodniach...po latach starania sie i ciaglego niedosytu....mam czesto juz dosc...wena mnie opuszcza gdzies szybuje nie wiadomo gdzie...dopada mnie apatia i nawet tworzenie juz nie sprawia przyjemnosci........No coz na twoim miejscu najpierw zajelabym sie organizacja imprez...pisalas ze juz mialas taka firme...wiec jestes znana a potem gdy rozeznam rynek i klientele rzucila sie na gleboka wode......Moze jestem za stara / a napewno bardzo, badzo, bardzo zmeczona / ale wolabym posadke od 8-16 i realizacje pasji po 16 albo w weekendy..... Nie zazdroszcze podejmowania dezycji....ale pamietaj ze podobne odczucia jak w tej chwili do glupiego szefa moga toba targac tez w stosunku do glupich klientow albo sytuacji ekonomicznej.....Pozdrawiam :bangin: ale dalam :drink: a to dla wszystkich ktore nie maja innego wyjscia.....

facebook