Dostanę ochrzan ale co zrobić jak muszę się Was zapytać
Cytat z titex data 24 stycznia, 2011, 19:37Zacznijmy od tego, że mieszkam na wsi dechami zabitej. Jest spożywczak. W sąsiedniej wsi (1,5km) dwa sklepy, bank, punkt apteczny, szkoła i mordownia z piwem.
Do większego miasteczka 5km. Przez moją wieś jest droga do kościoła i na cmentarz tzn. tą drogą jadą ludzie z dwóch wsi plus moja. A inną równiez do kościoła i na cemntarz z kolejnych dwóch.
I teraz najważniejsze - już się boję:
- pomyślałam, że otworzę (to za duże słowo) taki punkt, w którym robiłabym wieńce i wiązanki, sprzedawałabym znicze, sztuczne kwiatki a na zamówienie robiłabym kompozycje z kwiatów żywych itp. stroiłabym kościół na komunię ina ślub (kilka razy w roku - sezon letni). I tak, pomyślałam o spółce (jawnej) z koleżanką - ona ma lokal - małe pomieszczenie (około 10m2) do adaptacji - od głownej drogi jakieś 150 m - widoczny. Razem byłoby łatwiej bo mamy dzieci w tym samym wieku więc na zmianę jeździłybyśmy do szkoły po zakończeniu lekcji.
No nie wiem sama. (potrzebuję w tym temacie pomocy czy robić to na własną rekę czy razem z koleżanką).
Zaraz mnie tu zlinczujecie... za tą działalnośc, ale jest jeden i podstawowy powód dla którego nie mogę sobie pozwolić na nic więcej: pieniądze. Nie mam ani grosza. Tzn myślę, że we dwie uzbierałybyśmy jakieś 2 tysiące złotych na początek ale nie wiem czy to sens jest z takimi pieniędzmi zaczynać (lokal wyremontujemy we własnym zakresie). Normalnie dziewczyny załamana jestem - dofinansowania z Urzędu Pracy nie dostanę bo nie mogę sobie poradzić z biznes planem (chciałam też podciągnąc projektowanie ogrodów), nie mam wkładu własnego a jest wymagany i dwóch żyrantów (!) co jest nierealne. Dotacji póki co u mnie w urzędzie nie ma a chciałabym coś robic, żeby chociaż jakiś kontakt z ludźmi mieć bo siedzę w domu z dziećmi i dostaję kota....
We wsi i w sąsiednich nie ma typowego punktu z kwiatami - w spożywczaku sprzedają czasami sztuczne pojedyńcze kwiaty.
Po wieńce ludzie jeżdzą do tego miasteczka. Co myślicie? Tak mi to do głowy przyszło bo tu w ogóle nie uznają żywych kwiatów na wiązanki cmentarne. Tylko sztucznidła. A np. na ślub wręczają zamiast bukietów..... bombonierki.
- czy z taką wielką gotówką to w ogołe mam szansę na cokolwiek?
No tylko nie bijcie!
Zacznijmy od tego, że mieszkam na wsi dechami zabitej. Jest spożywczak. W sąsiedniej wsi (1,5km) dwa sklepy, bank, punkt apteczny, szkoła i mordownia z piwem.
Do większego miasteczka 5km. Przez moją wieś jest droga do kościoła i na cmentarz tzn. tą drogą jadą ludzie z dwóch wsi plus moja. A inną równiez do kościoła i na cemntarz z kolejnych dwóch.
I teraz najważniejsze - już się boję:
- pomyślałam, że otworzę (to za duże słowo) taki punkt, w którym robiłabym wieńce i wiązanki, sprzedawałabym znicze, sztuczne kwiatki a na zamówienie robiłabym kompozycje z kwiatów żywych itp. stroiłabym kościół na komunię ina ślub (kilka razy w roku - sezon letni). I tak, pomyślałam o spółce (jawnej) z koleżanką - ona ma lokal - małe pomieszczenie (około 10m2) do adaptacji - od głownej drogi jakieś 150 m - widoczny. Razem byłoby łatwiej bo mamy dzieci w tym samym wieku więc na zmianę jeździłybyśmy do szkoły po zakończeniu lekcji.
No nie wiem sama. (potrzebuję w tym temacie pomocy czy robić to na własną rekę czy razem z koleżanką).
Zaraz mnie tu zlinczujecie... za tą działalnośc, ale jest jeden i podstawowy powód dla którego nie mogę sobie pozwolić na nic więcej: pieniądze. Nie mam ani grosza. Tzn myślę, że we dwie uzbierałybyśmy jakieś 2 tysiące złotych na początek ale nie wiem czy to sens jest z takimi pieniędzmi zaczynać (lokal wyremontujemy we własnym zakresie). Normalnie dziewczyny załamana jestem - dofinansowania z Urzędu Pracy nie dostanę bo nie mogę sobie poradzić z biznes planem (chciałam też podciągnąc projektowanie ogrodów), nie mam wkładu własnego a jest wymagany i dwóch żyrantów (!) co jest nierealne. Dotacji póki co u mnie w urzędzie nie ma a chciałabym coś robic, żeby chociaż jakiś kontakt z ludźmi mieć bo siedzę w domu z dziećmi i dostaję kota....
We wsi i w sąsiednich nie ma typowego punktu z kwiatami - w spożywczaku sprzedają czasami sztuczne pojedyńcze kwiaty.
Po wieńce ludzie jeżdzą do tego miasteczka. Co myślicie? Tak mi to do głowy przyszło bo tu w ogóle nie uznają żywych kwiatów na wiązanki cmentarne. Tylko sztucznidła. A np. na ślub wręczają zamiast bukietów..... bombonierki.
- czy z taką wielką gotówką to w ogołe mam szansę na cokolwiek?
No tylko nie bijcie!
Cytat z kasiapek data 24 stycznia, 2011, 20:12na pewno nikt Cie nie zbije, w koncu kto pyta nie błądzi 😉
moim zdaniem 2 tysie na 2 osoby to troche mało - policzyłas koszty ? ile kosztowałoby was wynajecie lokalu, remont? Rejestracja spolki to kolejne koszty, zus - nawet minimalny to juz chyba ok 300 zł miesiecznie, lokal trzeba utrzymac - media, towar, o reklamie jakiejs to juz nawet nie wspomne. Musisz to sobie wszystko dobrze policzyc, no i jakis rekonesans zrobic tez czy bedzie zbyt na Wasz towar?
a tak w ogole to czemu załozyłas ze sobie z biznesplanem nie poradzisz? przeciez to jest dla ludzi, jak bedziesz zdeterminowana to przebrniesz -a wkład własny az tak duzy jest wymagany? Ja bym szukała jednak sposobu na zdobycie dotacji, to wielka szansa....
na pewno nikt Cie nie zbije, w koncu kto pyta nie błądzi 😉
moim zdaniem 2 tysie na 2 osoby to troche mało - policzyłas koszty ? ile kosztowałoby was wynajecie lokalu, remont? Rejestracja spolki to kolejne koszty, zus - nawet minimalny to juz chyba ok 300 zł miesiecznie, lokal trzeba utrzymac - media, towar, o reklamie jakiejs to juz nawet nie wspomne. Musisz to sobie wszystko dobrze policzyc, no i jakis rekonesans zrobic tez czy bedzie zbyt na Wasz towar?
a tak w ogole to czemu załozyłas ze sobie z biznesplanem nie poradzisz? przeciez to jest dla ludzi, jak bedziesz zdeterminowana to przebrniesz -a wkład własny az tak duzy jest wymagany? Ja bym szukała jednak sposobu na zdobycie dotacji, to wielka szansa....
Cytat z titex data 24 stycznia, 2011, 20:31Za lokal nie będziemy nic płacić - to własność:-) Zus - jako, że to będzi epierwszy biznes - będzie na warunkach preferencyjnych (tylko nie wiem jak się to ma jeśli chodzi o spółkę - jutro się dowiem). Pieniędzy jest bardzo mało - dlatego pytam Was doświadczonych czy warto sobie w ogóle tym głowę zawracać.
U nas w mieście w PUP warunkiem podstawowym jest wkład własny i DWÓCH żyrantów zarabiających minimum 2000 zł netto.
To dla mnie nierealne wkład+żyranci. Skąd ja takich wezmę. Biznesplan próbuję klecic ale przerasta mnie to.
Za lokal nie będziemy nic płacić - to własność:-) Zus - jako, że to będzi epierwszy biznes - będzie na warunkach preferencyjnych (tylko nie wiem jak się to ma jeśli chodzi o spółkę - jutro się dowiem). Pieniędzy jest bardzo mało - dlatego pytam Was doświadczonych czy warto sobie w ogóle tym głowę zawracać.
U nas w mieście w PUP warunkiem podstawowym jest wkład własny i DWÓCH żyrantów zarabiających minimum 2000 zł netto.
To dla mnie nierealne wkład+żyranci. Skąd ja takich wezmę. Biznesplan próbuję klecic ale przerasta mnie to.
Cytat z jaKasia data 24 stycznia, 2011, 20:59Z biznespalnem do MUP nie jest tak cieżko. Ja dałam rade. dziwi mnie info o wkładzie własnym.Ja nie miałam takich wytycznych ale we wniosku możesz przeciez napisać że masz np 3 tys na dodatki florystyczne i oni tego nie sprawdzają.Przeciez nikt Ci nie bedzie kazał przynosic wyciągu z konta. Najgorzej jest z poreczycielami bo to musi byc albo jeden ze stałym żródłem dochodu brutto w wysokosci 2562,46zł czyli 80% przecietnego wynagrodzenia lub 2 o dochodzie 1,601 brutto czyli co najmniej 50 % przecietnego wynagrodzenia. Dla mnie najcieższa była rubryka symulacji dochodów na najbliższy miesiąc i rok. Musi to byc po prostu sensowne ale nie wazne czy zarobisz tyle czy nie. MUPtego nie bedzie tak kontrolował. najwazniejsze żebys wiedziała czy dasz rade sie utrzymać. Wydaje mi sie, że przy takim małym punkcie może byc trudno wyrobic na siebie i na wspólniczke. Ale tego nie wiem na 100% wiec chyba warto próbować :smileyflower:
Z biznespalnem do MUP nie jest tak cieżko. Ja dałam rade. dziwi mnie info o wkładzie własnym.Ja nie miałam takich wytycznych ale we wniosku możesz przeciez napisać że masz np 3 tys na dodatki florystyczne i oni tego nie sprawdzają.Przeciez nikt Ci nie bedzie kazał przynosic wyciągu z konta. Najgorzej jest z poreczycielami bo to musi byc albo jeden ze stałym żródłem dochodu brutto w wysokosci 2562,46zł czyli 80% przecietnego wynagrodzenia lub 2 o dochodzie 1,601 brutto czyli co najmniej 50 % przecietnego wynagrodzenia. Dla mnie najcieższa była rubryka symulacji dochodów na najbliższy miesiąc i rok. Musi to byc po prostu sensowne ale nie wazne czy zarobisz tyle czy nie. MUPtego nie bedzie tak kontrolował. najwazniejsze żebys wiedziała czy dasz rade sie utrzymać. Wydaje mi sie, że przy takim małym punkcie może byc trudno wyrobic na siebie i na wspólniczke. Ale tego nie wiem na 100% wiec chyba warto próbować :smileyflower:
Cytat z Iguana data 24 stycznia, 2011, 21:29Wkładem własnym moze być samochód, lokal albo gotówka ale tego wkładu PUP przecież nie rozlicza bo co komu do domu jak dom nie jego
Biznes plan do urzedu nie jest jakims wielkim cudem świata jak dla korporacji tylko zwyczajnie rozpisanym biznesem tak zeby komisja wiedziała o co chodzi. Wpisujesz w formularze co trzeba i już. Jedynym kłopotem dla PUP jest spółka... to formalnie niemożliwe. jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :smileyflower: Kto komu broni złozyc osobno wniosków i dostac dwie dotacje na dwie firmy a ze wy sobie będziecie pomagały i współpracowały to juz nikogo nie obchodzi. jedna moze załozyc studio dekoracji slubnych a druga sklep i po sprawie. Nie ma co sie zniechęcać tylko brac za pisanie i to szybko bo pieniedzy w tym roku mało podobno i ograniczaja gdzie mogą dotacje i inne formy.
Najgorsza sprawa zyrantów. ja pisąłam wniosek zeby sie zgodzili na hipoteke mieszkania ale urzad nie miał ochoty sie bawić i skorzystał do prawa zawęzenia mozliwych zabezpieczeń. Nie jest jednak wykluczone że u ciebie się zgodzą. Inna sprawa ze zyrantami zostali zupełnie obcy dla mnie ludzie i to bez problemu mimo ze się bałam ze sprawa przegrana bo kto bedzie zyrował. To nie jest przeciez żyrant do kredytu tylko w razie gdybys nie dotrzymała warunków, moze nim być rodzic dziadek (bez ograniczeń wiekowych) ktokolwiek. czasem warto zapytac bez uprzedzeń.
:upup: kciuki trzymam i zyczę wytrwałości
Wkładem własnym moze być samochód, lokal albo gotówka ale tego wkładu PUP przecież nie rozlicza bo co komu do domu jak dom nie jego
Biznes plan do urzedu nie jest jakims wielkim cudem świata jak dla korporacji tylko zwyczajnie rozpisanym biznesem tak zeby komisja wiedziała o co chodzi. Wpisujesz w formularze co trzeba i już. Jedynym kłopotem dla PUP jest spółka... to formalnie niemożliwe. jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :smileyflower: Kto komu broni złozyc osobno wniosków i dostac dwie dotacje na dwie firmy a ze wy sobie będziecie pomagały i współpracowały to juz nikogo nie obchodzi. jedna moze załozyc studio dekoracji slubnych a druga sklep i po sprawie. Nie ma co sie zniechęcać tylko brac za pisanie i to szybko bo pieniedzy w tym roku mało podobno i ograniczaja gdzie mogą dotacje i inne formy.
Najgorsza sprawa zyrantów. ja pisąłam wniosek zeby sie zgodzili na hipoteke mieszkania ale urzad nie miał ochoty sie bawić i skorzystał do prawa zawęzenia mozliwych zabezpieczeń. Nie jest jednak wykluczone że u ciebie się zgodzą. Inna sprawa ze zyrantami zostali zupełnie obcy dla mnie ludzie i to bez problemu mimo ze się bałam ze sprawa przegrana bo kto bedzie zyrował. To nie jest przeciez żyrant do kredytu tylko w razie gdybys nie dotrzymała warunków, moze nim być rodzic dziadek (bez ograniczeń wiekowych) ktokolwiek. czasem warto zapytac bez uprzedzeń.
:upup: kciuki trzymam i zyczę wytrwałości
Cytat z hannonka data 24 stycznia, 2011, 21:32Jeśli chodzi o wkład własny, to u mnie uznali np: własny komputer (który już miałam, a był mi potrzebny), czy własne prace remontowe- robocizna. Jeśli chodzi o żyrantów, to nie pomogę niestety 🙄 Muszą być i koniec.
Jeśli chodzi o wkład własny, to u mnie uznali np: własny komputer (który już miałam, a był mi potrzebny), czy własne prace remontowe- robocizna. Jeśli chodzi o żyrantów, to nie pomogę niestety 🙄 Muszą być i koniec.
Cytat z hanusia data 24 stycznia, 2011, 21:50Dziewczyny, rozejrzyjcie się po wątkach, ta dziewczyna to wulkan energii. Wszelkie braki tą energia nadrobi. Pisz titex plan i startuj :dogrun: :dogrun: :dogrun:
Dziewczyny, rozejrzyjcie się po wątkach, ta dziewczyna to wulkan energii. Wszelkie braki tą energia nadrobi. Pisz titex plan i startuj :dogrun: :dogrun: :dogrun:
Cytat z titex data 25 stycznia, 2011, 11:10@Iguana napisał/a:
Jedynym kłopotem dla PUP jest spółka... to formalnie niemożliwe. jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :smileyflower: Kto komu broni złozyc osobno wniosków i dostac dwie dotacje na dwie firmy a ze wy sobie będziecie pomagały i współpracowały to juz nikogo nie obchodzi. jedna moze załozyc studio dekoracji slubnych a druga sklep i po sprawie. Nie ma co sie zniechęcać tylko brac za pisanie i to szybko bo pieniedzy w tym roku mało podobno i ograniczaja gdzie mogą dotacje i inne formy.
heh i to jest myśl! Właśnei idę na ten kurs z koleżanką. Lokal już remontowałyśmy dziś rano na kartce papieru:) A że od kilku lat remontujemy własne chałupy (ona tez przyjezdna) to mamy wprawę w szpachlowaniu, gipsowaniu, malowaniu, fugowaniu. Damy radę z pomoca mężów. Materiały mamy - farby i cementy i gipsy i inne duperelki potrzebne do ogarniecia lokalu. Meble tez mamy - zrobimy w starym stylu - mamy odnowiony kredens babciny, półeczki dębowe itp. starocie.
Z pieniędzmi zrobimy tak - będzi eteraz zwrot z US za zeszły rok - dostaniemy po około 2 tys na głowę - oprócz tego będę miała trochę pieniędzy z biżuterii, którą sama wykonuję i jakos na start będzie. Co do dotacji z Pup to zaraz poszukam w necie jakiegos przykładowego biznesplanu - tylko czy to podciągnąć pod kwiaciarnię?
@Iguana napisał/a:
Jedynym kłopotem dla PUP jest spółka... to formalnie niemożliwe. jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :smileyflower: Kto komu broni złozyc osobno wniosków i dostac dwie dotacje na dwie firmy a ze wy sobie będziecie pomagały i współpracowały to juz nikogo nie obchodzi. jedna moze załozyc studio dekoracji slubnych a druga sklep i po sprawie. Nie ma co sie zniechęcać tylko brac za pisanie i to szybko bo pieniedzy w tym roku mało podobno i ograniczaja gdzie mogą dotacje i inne formy.
heh i to jest myśl! Właśnei idę na ten kurs z koleżanką. Lokal już remontowałyśmy dziś rano na kartce papieru:) A że od kilku lat remontujemy własne chałupy (ona tez przyjezdna) to mamy wprawę w szpachlowaniu, gipsowaniu, malowaniu, fugowaniu. Damy radę z pomoca mężów. Materiały mamy - farby i cementy i gipsy i inne duperelki potrzebne do ogarniecia lokalu. Meble tez mamy - zrobimy w starym stylu - mamy odnowiony kredens babciny, półeczki dębowe itp. starocie.
Z pieniędzmi zrobimy tak - będzi eteraz zwrot z US za zeszły rok - dostaniemy po około 2 tys na głowę - oprócz tego będę miała trochę pieniędzy z biżuterii, którą sama wykonuję i jakos na start będzie. Co do dotacji z Pup to zaraz poszukam w necie jakiegos przykładowego biznesplanu - tylko czy to podciągnąć pod kwiaciarnię?
Cytat z titex data 25 stycznia, 2011, 11:14@hannonka napisał/a:
Jeśli chodzi o wkład własny, to u mnie uznali np: własny komputer (który już miałam, a był mi potrzebny), czy własne prace remontowe- robocizna.
o widzisz - dzięki za podpowiedź.
@hannonka napisał/a:
Jeśli chodzi o wkład własny, to u mnie uznali np: własny komputer (który już miałam, a był mi potrzebny), czy własne prace remontowe- robocizna.
o widzisz - dzięki za podpowiedź.
Cytat z titex data 27 stycznia, 2011, 13:53@aforka napisał/a:
@titex napisał/a:
Nie tylko PUPy finansują inwestycje na wsi. Są np.programy unijne na małe projekty w miejscowościach do 5 tys mieszkańców. Grzechem byłoby myśleć tylko o remoncie, a nie starać się o pozyskanie funduszy. Przecież o to chodzi w biznesie, zeby pozyskiwać kasiorkę!!!Dowiedz się w najblizszym punkcie informacyjnym . Nie wiem jak to u ciebie może się nazywać , ale raczej w każdym powiecie jest taki punkt, który kieruje ludzi do odpowiednich instytucji. Są instytucje poręczeniowe, które są niezastąpione, gdy nie masz żyrantów.
Ja nie wyobrazam sobie zaczynac od 2 tys, co z tym zrobić? Zapłacić ZUS, opłacić ogrzewanie, prąd, a za co towar kupić? Paliwo ? Chleb , bo jeść się chce. Na samym starcie stawiasz się w trudniejszej sytuacji niż osoby, które otrzymują środki na założenie własnej działalności.Ni ema u mnie takiego punktu.
Sporo dofinansowań jest - ale dla rolników, rodzin rolników.Ja rolnikiem nie jestem.
Zusu przeciez nie płace pierwszego dnia miesiąca - preferencyjny wynosi polowe tego co standardowy, prąd płaci się raz na kwartał. A nie pierwszego dnia rozpoczęcia działalności. Paliwo tak czy inaczej kupić musze - tygodniowo (5 dni) wyjeźdżamy ok. 250km.
Chleb? Heh - to nie będzie jedyne zajęci, które przynosi dochód. Jest stała praca (mąż).
Lepiej mieć dwa tysiące niż nei mieć nic a tu w rejonie czegoś takiego nie ma i wydaje mi się, że jak mam czekac pół roku za pieniędzmi z Urzędu Pracy, które w tym roku są mocno okrojone - około 11 tysięcy zł. To dla mnie jest to strata czasu
@aforka napisał/a:
@titex napisał/a:
Nie tylko PUPy finansują inwestycje na wsi. Są np.programy unijne na małe projekty w miejscowościach do 5 tys mieszkańców. Grzechem byłoby myśleć tylko o remoncie, a nie starać się o pozyskanie funduszy. Przecież o to chodzi w biznesie, zeby pozyskiwać kasiorkę!!!Dowiedz się w najblizszym punkcie informacyjnym . Nie wiem jak to u ciebie może się nazywać , ale raczej w każdym powiecie jest taki punkt, który kieruje ludzi do odpowiednich instytucji. Są instytucje poręczeniowe, które są niezastąpione, gdy nie masz żyrantów.
Ja nie wyobrazam sobie zaczynac od 2 tys, co z tym zrobić? Zapłacić ZUS, opłacić ogrzewanie, prąd, a za co towar kupić? Paliwo ? Chleb , bo jeść się chce. Na samym starcie stawiasz się w trudniejszej sytuacji niż osoby, które otrzymują środki na założenie własnej działalności.
Ni ema u mnie takiego punktu.
Sporo dofinansowań jest - ale dla rolników, rodzin rolników.Ja rolnikiem nie jestem.
Zusu przeciez nie płace pierwszego dnia miesiąca - preferencyjny wynosi polowe tego co standardowy, prąd płaci się raz na kwartał. A nie pierwszego dnia rozpoczęcia działalności. Paliwo tak czy inaczej kupić musze - tygodniowo (5 dni) wyjeźdżamy ok. 250km.
Chleb? Heh - to nie będzie jedyne zajęci, które przynosi dochód. Jest stała praca (mąż).
Lepiej mieć dwa tysiące niż nei mieć nic a tu w rejonie czegoś takiego nie ma i wydaje mi się, że jak mam czekac pół roku za pieniędzmi z Urzędu Pracy, które w tym roku są mocno okrojone - około 11 tysięcy zł. To dla mnie jest to strata czasu