Forum

Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

Rocznica POMYSŁU 🙂

U mnie też były dwa podejścia za drugim się udało:)Jestem ambitną osobą i lubię w pracy mieć cel jak go nie mam bo ,mnie się blokuje to się wypalam i tak było w mojej pracy.Postawilam na jedną kartę najpierw się zwolniłam a potem po dotacje.W czasie rozpatrywania wniosku burzyłam ściany w garażu i tworzyłam swoje miejsce pracy oczywiście z mężem złotą rączką:-)
Na dotacje czekałam 2 miesiące ale się doczekałam.Trwam już rok i 5 m-cy mam momenty wzlotów i upadków,nauczyłam się cierpliwości,pokory.Lokal nie jest spełnieniem marzeń ale może w tym roku w końcu zmienię wnętrze na takie o którym marzę:-)
Doskonalę swój warsztat a przede wszystkim DZIĘKUJĘ za to forum :buzki:

Julitko miło poczytać twoj post :buzki:
Jak człowiek troszke w życiu ma pod górkę to bardziej docenia to co ma ,przynajmniej jest tak u mnie :friends:
Buziaki dla Maksymiliana :buziak:
@rubin napisał/a:

Każda z nam ma marzenia i najważniejsze żeby była chęć do ich realizacji. ja zrealizowałam marzenia podchodziałam do tego dwa razy za drugim się udała....Dobra nie przynudzam 😀

Nie przynudzasz wazne ,że się udało :drink: ZA MARZENIA :drink: (na razie kawka bo z samego rana kufelek nie bardzo :takaemotka: :takaemotka: :takaemotka:
@adusia napisał/a:

U mnie też były dwa podejścia za drugim się udało:) SUUPER :smokingjoint:
Doskonalę swój warsztat a przede wszystkim DZIĘKUJĘ za to forum :buzki:

Ja tez dziekuje :orangeangel: Jesteście swiete wysłuchując takiego głupola jak ja. buzka :buzki:

Dlaczego głupola???????
tak jak pisały porzedniczki obudziłas w nas wspomnienia :smokingjoint:
u nie zaczeło sie od tego że w latach 80-90tych moja ciocia miała kwiaciarnie urzekał mnie wtedy zapach który tam był (wtedy jeszcze wiekszosc róz pachniała)frezje pachna zawsze )uwielbiałam tam przebywac 😀 ciocia uczyła mnie robic kokardy miałam wtedy jakies 8-9 lat.Latka leciały,marzenia pozostały uśpione(szkoła zawodowa ja chciałam handlówke,mama gastronomik,nie miałąm wyboru został gastronomik) ale były obudziły sie na kursie florystycznym(miałam 32 lata) poczułam motyle w brzuchui poprostu pałer w rekach :inlove: zrobiłąm wszystko zeby zdobyc staż sama go sobie poszukałam ,miałam nadzieje że mnie zostawia ale mieli pracownice ktora tyra z 3trzech,z braku szans na zatrudnienie postanowiłam otworzyc swoja kwiaciarnie pomimo tego ze czasami jest ciezko i moje dzieci za mna tesknia nie żałuje i zrobie wszystko żeby pracowac w tym zawodzie.A każda wolna chwilke spędzam z dziećmi.Jakoś to trzeba wszystko pogodzić ,mąż mnie wspiera i wierzy że mi sie uda,udaje twardziela,ale jak patrzy na moje bukiety i inne kompozycje to ma kurwiki w oczach tzn że sie podoba,niestety nie potrafi prawic komplementów.Jestem wytrwała,silna,pomimo czestych dołów jestem optymistka :mrgreen: .I wiem że kiedyś moja cierplowość zostanie mi i mojej rodzince wynagrodzona :mrgreen:
no to teraz ja sie rozpisałam uff sorki 🙄

Ja też chcę się przyłączyć do podziękowań za nasze forum, zdrówko :drink: :drink: :drink:

Głupola oj bo jak patrze na na WASZE CUDNE PRACE to jeszcze daleka droga do perfekcji :zmeczony:
z drugiej strony tak myslę ,przeciez człowiek uczy sie całe życie :smileyflower: :smileyflower: :smileyflower:

U mnie to było tak: Moja teściowa zachorowała i trzeba się było nią zająć, zwolniłam sięz pracy. Po dwóch lartach opieki nad nią wyrwałam się na kurs bukieciarstwa. Trwał 3 miesiące raz w tygodniu po 2,5 h. Kurs ukończyłam i zanim dostałam dyplom to miałam już pracę w kwiaciarni. Szefowie mi zaufali a dyplom dostarczyłam później. To co nauczyłam sięw tej kwiaciarni to lepsze niż najlepsza szkoła, jeździłam na pokazy i szkolenia, ale musiałam przerwać to moje piękne życie bo teściowej się pogorszyło i potrzebowała opieki 24 na dobę. Kiedy już nie było jej z nami 😥 , postanowiłam szukać pracy i odrazu trafiłam na coś " ekstra" " organizowanie kwiaciarni od podstaw praca 7 dni w tygodniu za najniższą krajową i tak na ok 2 lata bo potem córka będzie pracować" to słowa szefa a ja jakbym Pana Boga za nogi chwyciła, cała w skowronkach i byłam gotowa wziąć te prace, ale na szczęście.... Pewnego dnia mąż do mnie mówi że facet chce sprzedać kwiaciarnie w naszym mieście, pojechaliśmy zobaczyć- piękne miejsce- Chciał kupe kasy ale w końcu spuścił o 3 tyś i dorzucił samochód wysłużony dostawczak na gaz. I tak gazuje już czwarty rok, ale mi się udało bo facet prowadził kwiaciarnie jakieś 15 lat więc ludziska wiedzieli gdzie iść, powiedział nam że tutaj ludzie jak w rodzinie i faktycznie. U nas nie ma klientów u nas jest pani Jadzia, pan Adam itd, ale coraz więcej przychodzi z miasta i też stają się naszymi. I mam kawałek swojego świata, ai mąż się zaangażował pomaga jak umie, a umie co raz więcej nawet czasami się śmieje że na następny kurs to on idzie 😀

To u mnie minęła 10 rocznica pomysłu a w październiku - 6 rocznica realizacji...

Mało - nie mało....

Bardziej mnie teraz boli krytyka, bardziej cieszy pochała, a najważniejsze, że nadal 'MI SIE CHCE" :-)))))

Jagna , gratulacje i wytrwałości!!! :rockon:

Ja sie przyłącze moze.Powodzenia i wytrwałosci we wszystkim.

Piękne te Wasze wspomnienia ojjjj...piękne 😀 😀

facebook