Forum

Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

Rocznica POMYSŁU 🙂

Rocznica pomysłu na biznesik kwiatowy :naughty:
Myslę ,że ciekawy temacik do wspomnien od czego sie zaczęło ... :smileyflower:
W tamtym roku 8 marca mąż jak co roku zjawil się w domu z bukietem kwiatów :adore: Przy pięknej pogodzie i pieknym bukiecie zaczęliśmy marzyć o własnej kwiaciarni..... :loveit: troszkę to trwało ale sie udało :bravojs:

Czasami wystarczy pomarzyć 😀 Gratulacje 🙂 a ile mineło czasu od pomysłu do realizacjii?? :mrgreen:

a to gratuluję ,każda rocznica jest ważna :drink: ... 😆 i zazdroszczę męża, który marzył razem z Tobą

@alutka77 napisał/a:

ile mineło czasu od pomysłu do realizacjii?? :mrgreen:

Od pazdziernika mam swoja kwiaciarnię 😆 naprawde cieszy :smokingjoint:
Pracujac u kogoś ma się mało na glowie - teraz duuuuuzo więcej mimo to :upup: mąż nadal dopinguje :kisscheek:

O TAK TO FAKT, PRACA 24 NA DOBĘ , BO JA NAWET JAK ZASYPIAM TO DALEJ KLEJĘ PISTOLETEM.
mój mąż też dopinguje ale niestety, nie podziela pasji i kwiaty go nie zachwycają, ale dzielnie trwa i jeszcze dzielnie dokłada do biznesu :rockon:
życzę powodzenia i trzymam kciuki :upup:

Gratuluję rocznicy! :bravojs: :bravojs: :bravojs:
Jak pozwolisz, to podepnę się pod temat i opiszę Wam jak zaczęło się u mnie, ale to dopiero jak położę dzieci spać, bo nie dają mi dziś żyć, a ja od drugiej w nocy jestem dziś na nogach i muszę zebrać myśli.

Pozwolisz??? :naughty:

@Lulcia napisał/a:

O TAK TO FAKT, PRACA 24 NA DOBĘ , BO JA NAWET JAK ZASYPIAM TO DALEJ KLEJĘ PISTOLETEM.
mój mąż też dopinguje ale niestety, nie podziela pasji i kwiaty go nie zachwycają, ale dzielnie trwa i jeszcze dzielnie dokłada do biznesu :rockon:
życzę powodzenia i trzymam kciuki :upup:

U mnie też mąż nie rozumie mojej fascynacji kwiatami , ale najważniejsze jest że nie wtrąca się do kwiaciarni i dzielnie wspiera finansowo mój raj ,
Pomaga jak może , obiady mam z głowy :naughty: :naughty:

Gratuluję :smileyflower: :smileyflower: Powodzenia :friends: :friends:

Oczywiscie :naughty
Zapraszam do wspomnien :drink: :drink:

No, nareszcie chwila ciszy...o matko, ale mi dziś dzieciaki dały w kość 😕

Agnieszko, obudziłaś swoim tematem moje wspomnienia jak to właśnie u mnie się zaczęło 😀
Kilka lat temu jak zakładałam firmę profil mojej działalności był troszkę inny,a mianowicie projektowanie,zakładanie i pielęgnacja ogrodów, po około dwóch latach okazało się, że spodziewamy się drugiego dziecka, ostatni ogródek kończyłam już z brzuchem pod zęby, no i nie wyszło to mi i mojemu maluszkowi na zdrowie, synek urodził się o 5 tygodni za wcześnie, z wrodzonym zapaleniem płuc, no i problemy z oddychaniem....no, ale to już inna historia, skończyło się dobrze i to jest najważniejsze.
Po urlopie macierzyńskim musiałam na jakiś czas zawiesić działalność, bo jak ma się swoją firmę to urlop wychowawczy nie przysługuje :teeth: :teeth: :teeth: , (jak by moje dziecko nie potrzebowało matki dłużej niż 16 tygodni po urodzeniu)
Gdy Maksymilian miał tak około 7 miesięcy zaczęłam myśleć, co będę robić dalej (w sensie zawodowym), a że florystyka zawsze mnie kręciła i mimo zakładania ogrodów cały czas coś tam dłubałam pod tym kątem, wymyśliłam,że możemy zrobić w piwnicach naszego domu, taką kwiaciarenkę "na dzwonek", jak ktoś będzie potrzebował kwiaty to ja po prostu zejdę na dół i tak połączę opiekę nad maluszkiem z pracą.Mój mąż szybko mi przytaknął i zaczęliśmy działać praktycznie z dnia na dzień.
Żeby miało to ręce i nogi musieliśmy wybić drzwi tak, żeby ludzie nie chodzili mi przez pół piwnicy, no więc poprosiłam tatę o wstawienie tych drzwi ( zaznaczę jeszcze, że to był koniec lutego) a, że potrafi takie rzeczy robić to robota ruszyła. Wybił dziurę w miejscu, gdzie drzwi miały być wstawione i zrobił sobie przerwę na obiad, jak wszedł do domu w przeciągu dosłownie kilku minut złapała go temperatura 40 stopni, jak położył się pod kołdrę to aż dostał drgawek przez tą gorączkę, w żaden sposób nie nadawał się do jakiejkolwiek pracy, nie wspominając o wstawianiu drzwi, czy jakichkolwiek remontach.
Dziura wywalona, a drzwi brak, o litości dwie noce prawie nie spałam, bo jak tylko pies zaszczekał to ja na równych nogach przy oknie, czy aby nikt nie pakuje się nam do domu,(każdy kto chciał mógł sobie przez wybitą dziurkę wmaszerować)dopiero trzeciego dnia uprosiłam znajomego, żeby mi te drzwi wstawił.Na szczęście miał chwilę wolną i się nad nami zlitował, no a jak już te nieszczęśliwe drzwi wstawione były, no to już dalej poleciało, w miarę możliwości finansowych( a nie miałam ich za wiele) dokończyliśmy jak to ja mówię moją kanciapkę.Nie było łatwo na początku,ale powoli powoli zaczęło się rozkręcać. Nie jest to wnętrze moich marzeń, ale wtedy cieszyłam się bardzo, że w takim czasie i z takimi przejściami i funduszem finansowym jakie posiadałam udało nam się coś zacząć, tydzień przed dniem kobiet przywiozłam pierwsze kwiaty cięte i doniczkowe, ależ ja byłam wtedy dumna...
Od tamtego dnia kobiet minęły dwa lata, a ja planuję po świętach mały remoncik mojej kanciapki.....

O kurdę, dziewczyny, ale opowiadanie Wam napisałam :takaemotka: :takaemotka: :takaemotka: , ale mnie na wspominki wzięło. Mam nadzieję, że nie uśniecie przy lekturze... :smileyflower: :smileyflower: :smileyflower:
Pozdrawiam wszystkich czytających :buzki: :buzki: :buzki:

Każda z nam ma marzenia i najważniejsze żeby była chęć do ich realizacji. ja zrealizowałam marzenia podchodziałam do tego dwa razy za drugim się udała.Pierwsze podejście było takie: wynajęty lokal pod kwiaciarnie i złożone dokumenty na dotację, ale zadzwonili do mnie z poprzedniej pracy z propozycją powrotu.Przyjełam propozycję firmy bo nie wiedziałam czy dostanę to kasę czy nie. Jak wróciłam do pracy zdzwonili do mnie , że mi pieniążki przyznali, ale było za późno. Gdy w firmie zaczęło się walić to konkretnie powiedziałam sobie że muszę dopiąć swego i tak się stało.Wzięłam kredyt na rozpoczęcie umowa mi wygasła w firmie i tak kwiaciarenkę prowadzę już 9 miesięcy.

Dobra nie przynudzam 😀

facebook