Forum

Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

"Ile za kościół?"

Co tydzień otrzymuję telefony, albo Pary Młode przychodzą z pytaniem "Ile bierze Pani za kościół/salę/bukiet ślubny...?" Ehhh już mi czasem język więdnie od tłumaczenia, że to tak nie działa, że robię wycenę pod konkretne zlecenie, że trzeba najpierw omówić z jakich kwiatów, jakie kompozycje itd. O ile ktoś jest zdecydowany, że chce zamawiać kwiaty u mnie, to oczywiście chętnie omawia szczegóły, natomiast zauważyłam, że Pary które pytają "orientacyjnie" jeszcze nigdy nie wróciły. Jak to u was wygląda? Macie może jakieś przygotowane cenniki/ szablony (bo o takie też często Młodzi pytają) dla klientów którzy przychodzą z ulicy i chcą wiedzieć tu i teraz, co za ile?

Ja tez odpowiadałam, że to tak nie da się itede itepe... Znudziło mi się. Bo ja sobie język szarpałam, a większość takich pytaczy i tak nie wracała, więc po co dalej brnąć?

Znalazłam sposób - nie twierdzę, że jest idealny, ale u mnie póki co - działa. Po prostu mówię, że np. cena dekoracji kościoła zaczyna się od 900zł, przy czym to ja decyduję, jakie kwiaty zostaną użyte. W skład tej usługi wchodzi dekoracja pod ołtarz, pod mównicę, przy tabernakulum, krzesła Pary Młodej, 10 stroików na ławki. Czy interesują Panią/ Pana dalsze szczegóły? Jeśli słyszę odpowiedź NIE, DZIĘKUJĘ (choć zdarza się, że bez "dziękuję"... no cóż) - życzę po prostu miłego dnia. Ja nie jestem umęczona, "klient" dostał co chciał. To samo tyczy się bukietu ślubnego, dekoracji samochodu, sali itd. A jeśli zapyta - dlaczego tak drogo? Odpowiadam, że w dzisiejszych czasach nawet chleb tani nie jest... Jak widzę, że klient jest raczej na tak, tylko niepewny - wówczas coś tam dorzucam, ale nie wbijam się w szczegóły - te przy podpisaniu umowy.

Powie tak - jeśli ktoś chce coś u mnie zamówić - zamawia. Jestem zwolenniczką wrzucania zdjęć swoich realizacji na swoją stronę internetową, na fejsa itp. Po tym klient może nas poznać, na co nas stać. Mam wydrukowanych pełno zdjęć - pokazuję album elegancko oprawiony - jak się podoba, to nie ma problemu z zamówieniem. Jeśli komuś chodzi wyłącznie o cenę - to nie jest moim klientem.

Dziękuję Parvi :smileyflower: Metoda "od" może poskutkować. Będę próbowała, ale czasem nie mam cierpliwości. A może po prostu nie warto. Tak jak mówisz, że ten kto chce jak najtaniej niekoniecznie jest naszym klientem 🙄 Oczywiście wiadomo, że każdy ma swój budżet, ale może w takim razie lepiej takiego kogoś skierować do innej kwiaciarni, bo po co on ma się męczyć z nami a my z nim? W sumie ja uważam, że wcale nie mam jakichś wygórowanych cen a i tak ludzie wiecznie narzekają, że za drogo. Ale porównują mnie do garażowych wyrabiaczy, albo Pań nauczycielek, które od czasu do czasu bawią się we florystki 😐 Wolą je zapakować do samochodu, zabrać na giełdę, kupić kwiaty i zapłacić tylko za robociznę. I tak powraca odwieczny temat sprzedaży detalistom na rynkach hurtowych.... Ehhhh jak żyć 😆 Ale nie narzekam, bo i tak mam sporo zleceń jak na pierwsze pół roku prowadzenia kwiaciarni, co mnie niezmiernie cieszy :smileyflower:
Może ktoś jeszcze napisze jak wygląda u niego ten pirwszy kontakt z przygodnymi "pytaczami"? Podajecie konkrety czy zachęcacie do bardziej szczegółowych rozmów? 😆 😆 Ktoś coś?

u mnie to zależy czy ktoś pyta o konkretną dekorację np. tylko kościół, tylko bukiet itp. to wtedy odpowiadam też że cena zaczyna się od... a jeżeli ktoś chce całą oprawę to wtedy pisze/mówię, że muszę znać więcej szczegółów i piszę/mówię co mi jest potrzebne, albo wypytuję na czym konkretnie komuś zależy i zapraszam na rozmowę w celu omówienia szczegółów i tak jak wspomniała Parvi jak ktoś jest zainteresowany to kontynuuje, a jak nie to nie 😉

A jeżeli ktoś przychodzi do was z konkretnym zdjęciem np. kompozycji pod ołtarz i prosi o wycenę? Co robicie? Wyceniacie? Czy mówicie raczej, że niestety ale nie wykonujecie kompozycji na podstawie zdjęć, bo to byłaby kopia czyjejś pracy? A jeżeli prosi o wycenę całej oprawy? Ja oczywiście dałam się nabrać teraz na takie "piękne oczka". Znajoma przyszła zamówić dekorację kościoła i bukiet i taka niby zachwycona moimi pracami, że nie wyobraża sobie żeby kto inny miał jej to robić. Przyszła ze zdjęciami, poinformowałam ją, ze niestety kompozycje nie będą wyglądały jak na zdjęciu, bo według mnie nie są "ładne" (były okropne, ale starałam się być grzeczna)! Pokazałam jej inne opcje, była zachwycona, jak przyszło do wyceny, to się okazało, że za drogo. Zamiast goździków weszłyśmy już na margaretki i o połowę zmniejszyłyśmy wielkość kompozycji... Wyszło w sumie z bukietem, dekoracją ławek, bukietem pod ołtarzach, dwoma bukietami na ołtarz główny, dwoma na ołtarze boczne... 500zł! Słownie 500zł. Zgodziłam się na to, bo to znajoma, pielęgniarka po fachu mojej mamy. Wiem, że się nie przelewa, chciałam pójść na rękę dziewczynie, żeby się dostosować do niej. Dzisiaj dostałam maila, że jednak rezygnuje, bo Pani nauczycielka, która dekoruje u nas kościół powiedziała jej, że to ceny z kosmosu i że ona jej zrobi taniutko. Ręce mi opadły! Dwie prezentacje koncepcji, szczegółowe wyceny, godziny spędzone przy kompie. Umowy nie podpisałyśmy, bo ona chciała najpierw znać cenę i "przecież i tak będę brała u Ciebie na 100%". W sumie jakby pomyśleć logicznie to klient ma prawo znać jakiś zarys cenowy zanim podpisze umowę prawda? A jak to zrobić bez konkretnej wyceny? A jak przyjdzie więcej par i wszyscy będą prosić najpierw o wycenę? To co będę tylko siedziała przy kompie, a oni potem zrezygnują i ten czas będę mogła policzyć na straty. Już jestem pogubiona w tym wszystkim 🙁 🙁
Rzeczywiście najrozsądniejszym wyjściem z sytuacji, tak jak mówiły dziewczyny, jest jednak obliczenie dolnego pułapu poniżej którego nie schodzimy. Jeżeli klientowi odpowiada to podpisujemy umowę, zaliczka i możemy rozmawiać o szczegółach.
Ogólnie Pani nauczycielka robi mi piękną robotę, bo już któraś z kolei para młoda, która zamówiła u mnie dekoracje rezygnuje, a ja się później dowiaduję, że robi im owa superastyczna Pani.

Wstępnie podajesz wyłącznie ceny OD i ewentualnie za co, czyli jeśli kościół to np. od 950 a w tej cenie jest: deko pod ołtarz, pod mównicę, przy tabernakulum, 10 stroików w szpalerze, dekoracja krzeseł - z kwiatów, które Ty wybierasz. Jeśli chcą dyskutować - wówczas przede wszystkim wiesz praktycznie, że są zdecydowani zamówić u Ciebie i wtedy konkrety. Dobrze jest siadać z klientem od razu mając w ręku umowę do wypełnienia. Ten, którego umowa spłoszy - wiadomo, że Twoim klientem nie zamierzał być, a ten, który spokojnie usiądzie i porozmawia - podpisze.Klient wyłącznie wyciągający informacje - nie jest Twoim klientem. A taki, który rozmawia o szczegółach, opowiada o sobie itd - raczej Twoim klientem zostanie. Psychologia... 🙂

Również stosuje metodę "umowa na stole" zwykle działa świetnie bo kiedy tylko słyszę "ja się jeszcze zastanowię natychmiast kończę rozmowę o jakichkolwiek szczegółach. Szkoda czasu i energii dla nie swoich klientów.

Dokładnie szkoda czasu... 🙁 Już mam ustalone co i jak i od ilu. Wczoraj cały dzień siedziałam i liczyłam. Wydrukowałam to nawet ładnie na kratce żeby mieli wszyscy pytający czarno na białym napisane. Umowy też już przygotowałam w razie czego. Spodziewam się kolejnej pary w poniedziałek zobaczymy jak mi pójdzie 🙂
Generalnie jest dokładnie tak jak mówicie. Jak klient pyta mniej więcej z jakimi kosztami ma się liczyć, czy to będzie tysiąc czy dwa to wiem, że to raczej pewniak. I jeszcze jak mówią, że oni to właściwie na kwiatach się nie znają i zdają się całkowicie na mnie, to już w ogóle wypas jest! A jak zaczyna się dopytywanie szczegółowe już od progu to raczej nie wracają. Mogę śmiało powiedzieć, że jeżeli klient zaczyna rozmowę od pytania ILE?, a nie JAKIE? to NIGDY nie wraca. Nie zdarzyło mi się jeszcze w każdym razie. Widać jestem zdziercą :rockon:

Jak my wszyscy! Zdzieramy ile wlezie! Takich kokosów się dorabiamy na tych kwiatach do ślubu, że dupę sobie podciera banknotami stuzłotowymi!

A poważnie - widzisz - uczysz się 🙂 będzie dobrze! Przede wszystkim trzeba znać swoją wartość - nie tylko wartość towaru, ale i swojej pracy. Jak dzwonisz do malarza pokojowego i pytasz ile kosztuje - to tak naprawdę pytasz o koszt robocizny, bo farbę zazwyczaj masz swoją. Więc dlaczego my mamy sobie nie liczyć robocizny???

Dlaczego to tyle kosztuje? Bo czas kosztuje.

zrobiłam już końcowe wyliczenie ślubu na 24 października- kościół 3 komp klęczniki krzesła , materiał na ławkach, latarnie świece . kule bukszpanowe - bukiet kulka z goździka + kamienie , butonierki x2 , bukiety dla rodziców 4 szt , 5 komp na martinówki+ kamienie i girlandy kryształowe i 1 długa na stół PM z dowozem . wyszło mi 2000zł / wysłałam do PM , ale coś mi sie wydaje że dziewczę liczyło na 1500 bo coś tam wcześniej mówiła o takiej kwocie , zobaczymy co odpowie ...........

facebook