Trwałość kwiatów
Cytat z Beatek data 15 lipca, 2008, 23:05Nie wiem co robić, może macie jakiś pomysł... pamiętacie mój ostatni post, w którym pisałam, że w kompozycjach wykorzystywałam głównie margerytki... stwierdziłam, że sie opatrzyły i trzeba coś nowego wprowadzić. Włączyłam gerbery i na drugi dzień padły! tuz przy łebkach oklapły, zaraz musiałam wymienić je na róże... a róże, które razem z nimi włożyłam tez po 3 dniach rozwinęły sie maksymalnie...
Jak wyciągałam gerberę z gąbki to łodyga była twarda i mokra, gąbka do połowy zanurzona w wodzie, tylko łepek oklapnięty... Stosuję Spring, może coś innego powinnam zastosować. Codziennie zraszam, ale czy to wystarczy... kościół niestety niewielki, duszno trochę....
Coś czuję, ze te margerytki są mi pisane hehehe. Jest ich tyle rodzajów, wzbogacę co najwyżej jakimś innym kwiatem:))))
Druga sprawa to gąbki, wkładam je pionowo do wazonów, bo wazony mam wysokie i płaskie... a niedawno dowiedziałam się, że gąbka ma być umieszczona napisem do góry, ze niby wtedy zachowuje wodę dłużej, co Wy na to?
pozdrawiam Was serdecznie:)
Nie wiem co robić, może macie jakiś pomysł... pamiętacie mój ostatni post, w którym pisałam, że w kompozycjach wykorzystywałam głównie margerytki... stwierdziłam, że sie opatrzyły i trzeba coś nowego wprowadzić. Włączyłam gerbery i na drugi dzień padły! tuz przy łebkach oklapły, zaraz musiałam wymienić je na róże... a róże, które razem z nimi włożyłam tez po 3 dniach rozwinęły sie maksymalnie...
Jak wyciągałam gerberę z gąbki to łodyga była twarda i mokra, gąbka do połowy zanurzona w wodzie, tylko łepek oklapnięty... Stosuję Spring, może coś innego powinnam zastosować. Codziennie zraszam, ale czy to wystarczy... kościół niestety niewielki, duszno trochę....
Coś czuję, ze te margerytki są mi pisane hehehe. Jest ich tyle rodzajów, wzbogacę co najwyżej jakimś innym kwiatem:))))
Druga sprawa to gąbki, wkładam je pionowo do wazonów, bo wazony mam wysokie i płaskie... a niedawno dowiedziałam się, że gąbka ma być umieszczona napisem do góry, ze niby wtedy zachowuje wodę dłużej, co Wy na to?
pozdrawiam Was serdecznie:)
Cytat z jolka data 16 lipca, 2008, 07:21hmn... z gąbka to chyba? nie ma znaczenie jak ją wkładasz... ja nigdy nie słyszałam żeby@Beatek napisał/a:
gąbka ma być umieszczona napisem do góry, ze niby wtedy zachowuje wodę dłużej
🙄
ale każdy ma swoja ala technikę...
może źle przyciełaś gerbery? trzeba przycinać łodyżkę nożem tam gdzie łodyga jest już zielona
wtedy 100% pobiera wodę 🙂 jeżeli tak zrobilaś to może należałoby je drutować? (drut wsadzamy w łodyżkę gerbery i wbijamy delikatnie w kwiat)
hmn... z gąbka to chyba? nie ma znaczenie jak ją wkładasz... ja nigdy nie słyszałam żeby@Beatek napisał/a:
gąbka ma być umieszczona napisem do góry, ze niby wtedy zachowuje wodę dłużej
🙄
ale każdy ma swoja ala technikę...
może źle przyciełaś gerbery? trzeba przycinać łodyżkę nożem tam gdzie łodyga jest już zielona
wtedy 100% pobiera wodę 🙂 jeżeli tak zrobilaś to może należałoby je drutować? (drut wsadzamy w łodyżkę gerbery i wbijamy delikatnie w kwiat) 
Cytat z Beatek data 16 lipca, 2008, 08:15Dzięki Jolu za odpowiedź:-)
No niestety tu wychodzą braki w technice, ale to spowodowane jest tym, że nie kończyłam kursu... jak tylko odbiję sie finansowo:))) to zaraz sobie zafunduję tą przyjemność... niestety na razie są to początki mojej działalności, prawdę mówiąc pracuję na opłaty, nie stać mnie za bardzo na reklamę w lokalnych mediach za 100 zł. a nie co dopiero na kurs, który ponoć kosztuje 1000 zł 🙁 a co do łodyg gerber, to głowę bym dała, że one były zielone na całej długości, fakt, niezadrutowane... ale to nauczka na przyszłość.
Dzięki Jolu za odpowiedź:-)
No niestety tu wychodzą braki w technice, ale to spowodowane jest tym, że nie kończyłam kursu... jak tylko odbiję sie finansowo:))) to zaraz sobie zafunduję tą przyjemność... niestety na razie są to początki mojej działalności, prawdę mówiąc pracuję na opłaty, nie stać mnie za bardzo na reklamę w lokalnych mediach za 100 zł. a nie co dopiero na kurs, który ponoć kosztuje 1000 zł 🙁 a co do łodyg gerber, to głowę bym dała, że one były zielone na całej długości, fakt, niezadrutowane... ale to nauczka na przyszłość.
Cytat z jolka data 16 lipca, 2008, 09:49Beatko gerbery nie muszą być zadrutowane, ale tak napewno dłużej trzymają sie - hehe.. jedynie płatki zwiędłyby 😆 😆 niewiem czy zauważyłaś (w różnym stadium kupuje sie gerbery) nie które mają już przycięte łodygi a nie które nie... łodygi gerbery trzeba tak przyciąć aby przcięcie było białe (końcówka)
czasami jest taka zielonawa... wiec trzeba przycinać do białości... jej mam nadzieję, że rozumieszhmn.. chodzi o to jak łodyżka jest taka zielonkawa-galaretowata to wtedy nie pobiera wody i wiedną kwiaty.
Jak wcześniej wspomniałam gerbery kupuje sie w różnym stadium... najlepsze jest kiedy łodyżki nie są wcale przycięte tylko mają końcówke hmn.. jak ja nazwać.. 😐 taką nie przyciętą hihi... brakuje mi słów... 😆 wtedy najdłużej postają... nawet 2 tyg...
czasami do gąbki jak ja moczymy można zastosować odżywke chrystal.. aby dłużej postały, ale to nie jest konieczne... 😉
Beatko gerbery nie muszą być zadrutowane, ale tak napewno dłużej trzymają sie - hehe.. jedynie płatki zwiędłyby 😆 😆 niewiem czy zauważyłaś (w różnym stadium kupuje sie gerbery) nie które mają już przycięte łodygi a nie które nie... łodygi gerbery trzeba tak przyciąć aby przcięcie było białe (końcówka)
czasami jest taka zielonawa... wiec trzeba przycinać do białości... jej mam nadzieję, że rozumiesz
hmn.. chodzi o to jak łodyżka jest taka zielonkawa-galaretowata to wtedy nie pobiera wody i wiedną kwiaty.
Jak wcześniej wspomniałam gerbery kupuje sie w różnym stadium... najlepsze jest kiedy łodyżki nie są wcale przycięte tylko mają końcówke hmn.. jak ja nazwać.. 😐 taką nie przyciętą hihi... brakuje mi słów... 😆 wtedy najdłużej postają... nawet 2 tyg...
czasami do gąbki jak ja moczymy można zastosować odżywke chrystal.. aby dłużej postały, ale to nie jest konieczne... 😉
Cytat z ivy_ data 16 lipca, 2008, 16:25@jolka napisał/a:
najlepsze jest kiedy łodyżki nie są wcale przycięte tylko mają końcówke hmn.. jak ja nazwać.. 😐 taką nie przyciętą hihi... 😉
myślę, że Joli chodzi o to że gerberę się nie ścina tylko wyłamuje. Kiedy kupujesz gerberę i jest ułamana to istnieje prawdopodobieństwo, że jest świeża. Nie kupuj gerbery z "pustą" łodygą a jak głowy się pochylą podetnij gerberę, nakłuj szpilką pod samą główką i wstaw do wody.
Pozdrawiam
i powodzenia w "walce" z gerberą
ps. bardzo ładnie wyglądają lilie w kościele. Taka kompozycja "rośnie" w oczach bo lilie się cały czas rozwijają.
@jolka napisał/a:
najlepsze jest kiedy łodyżki nie są wcale przycięte tylko mają końcówke hmn.. jak ja nazwać.. 😐 taką nie przyciętą hihi... 😉
myślę, że Joli chodzi o to że gerberę się nie ścina tylko wyłamuje. Kiedy kupujesz gerberę i jest ułamana to istnieje prawdopodobieństwo, że jest świeża. Nie kupuj gerbery z "pustą" łodygą a jak głowy się pochylą podetnij gerberę, nakłuj szpilką pod samą główką i wstaw do wody.
Pozdrawiam
i powodzenia w "walce" z gerberą
ps. bardzo ładnie wyglądają lilie w kościele. Taka kompozycja "rośnie" w oczach bo lilie się cały czas rozwijają.
Cytat z jolka data 16 lipca, 2008, 16:27hehe.. właśnie o to mi chodziło ivi dziękuję za pomoc
przychylam się do @ivy_ napisał/a:bardzo ładnie wyglądają lilie w kościele
hehe.. właśnie o to mi chodziło ivi dziękuję za pomoc 
przychylam się do @ivy_ napisał/a:
bardzo ładnie wyglądają lilie w kościele

Cytat z Beatek data 16 lipca, 2008, 17:19Jak miło popytać mądrych i miłych ludzi o radę, od razu wszystko staje sie prostsze:))))
w ogóle nie popatrzyłam na łodygi jak kupowałam gerbery! no to teraz już mam nauczkę:-))) a co do lilii zgadzam się w 100%, pięknie wyglądają, w tym tygodniu mam zamiar połączyć je z margaretką igiełkową i różą:-))) jeśli idzie o trwałość mam bardzo doświadczenia z anturium, trochę drogie, ale coś za coś:-))))
Jak miło popytać mądrych i miłych ludzi o radę, od razu wszystko staje sie prostsze:))))
w ogóle nie popatrzyłam na łodygi jak kupowałam gerbery! no to teraz już mam nauczkę:-))) a co do lilii zgadzam się w 100%, pięknie wyglądają, w tym tygodniu mam zamiar połączyć je z margaretką igiełkową i różą:-))) jeśli idzie o trwałość mam bardzo doświadczenia z anturium, trochę drogie, ale coś za coś:-))))
Cytat z waniliowa_mgla data 16 lipca, 2008, 17:52Ta końcówka lodygi gerbery powinna być owłosiona - wtedy wiadomo, że w hurtowni nie była podcinana - ergo - że jest świeża. Zadrutowac jak najbardziej - to w wiele przedłuża trwałość. Czasem jest tak, że w dużych kompozycjach długa łodyga nie daje rady wykarmić całego kwiatka i dlatego szybciej więdnie pod samym łebkiem, wtedy tez mozna jeszcze odratować kwiaty tak jak pisze Ivy.
O gąbce napisem do góry nie słyszałam... Chrysal zawsze dodawaj do wody w której moczysz gąbkę - sprawdza się.
Ta końcówka lodygi gerbery powinna być owłosiona - wtedy wiadomo, że w hurtowni nie była podcinana - ergo - że jest świeża. Zadrutowac jak najbardziej - to w wiele przedłuża trwałość. Czasem jest tak, że w dużych kompozycjach długa łodyga nie daje rady wykarmić całego kwiatka i dlatego szybciej więdnie pod samym łebkiem, wtedy tez mozna jeszcze odratować kwiaty tak jak pisze Ivy.
O gąbce napisem do góry nie słyszałam... Chrysal zawsze dodawaj do wody w której moczysz gąbkę - sprawdza się.
Cytat z aforka data 16 lipca, 2008, 19:53Z tą gąbką pewnie chodziło o to, że jeśli gąbka jest umieszczona w naczyniu poziomo , to wtedy kwiaty umieszczamy w niej mniej więcej na jednym poziomie(prawie jednakowo głęboko- mają jednakowy dostęp do wody i kontrolowanie "palcem" wilgotności jest raczej miarodajne), a jeśli pionowo to w stosunku do całej wysokości gąbki, gdzieś w górnej jej warstwie. Gdy kompozycja trochę postoi z kwiatkami, to przecież kwiatki pobierają z niej wodę- więc ubywa wody raczej w górnej warstwie (działa siła cięzkości)- tam gdzie właśnie sięgają końce łodyg, więc robi się im trochę sucho. Myślę, że o to mogło chodzić tej osobie. Ktoś chciał podpowiedzieć jak optymalnie wykorzystać gąbkę . Nie ma potrzeby , po prostu , umieszczania w naczyniu całej gąbki pionowo, można przeciąć ją na pół i zastosować połowę.
Chrysal - jak najbardziej.
Pamiętaj , aby gąbki nie zanurzać na siłę w wodzie, tylko położyć ją na wodzie i zaczekać aż sama wchłonie potrzebną ilość wody. Niby drobiazg, ale wiem , że wielu kwiaciarzy w pośpiechu zaniedbuje tę zasadę. 😆
Gerberę zanim włożyłabym do kompozycji, to podcięłabym i jeszcze przez jakiś czas napoiłabym , a dopiero wtedy do kompozycji.
W poradniku firmy Chrysal, ( który zresztą poleciła mi Jola - DZIĘKI JOLA) piszą, że nie ma potwierdzenia jakoby skuteczność metody - przebijania łodyżki pod okwiatkiem - była pewną metodą , to jednak nie szkodzi kwiatkom zbytnio , zawsze warto próbować jakoś kwiatki "stawiać na nogi".
Jak kupujesz róże , to zapytaj w hurtowni/ na giełdzie, czy będzie się z czasem rozwijać, czy zostanie w pąku. Takie rzeczy hurtownicy raczej wiedzą.
Życzę powodzenia w tej i następnych realizacjach.
Z tą gąbką pewnie chodziło o to, że jeśli gąbka jest umieszczona w naczyniu poziomo , to wtedy kwiaty umieszczamy w niej mniej więcej na jednym poziomie(prawie jednakowo głęboko- mają jednakowy dostęp do wody i kontrolowanie "palcem" wilgotności jest raczej miarodajne), a jeśli pionowo to w stosunku do całej wysokości gąbki, gdzieś w górnej jej warstwie. Gdy kompozycja trochę postoi z kwiatkami, to przecież kwiatki pobierają z niej wodę- więc ubywa wody raczej w górnej warstwie (działa siła cięzkości)- tam gdzie właśnie sięgają końce łodyg, więc robi się im trochę sucho. Myślę, że o to mogło chodzić tej osobie. Ktoś chciał podpowiedzieć jak optymalnie wykorzystać gąbkę . Nie ma potrzeby , po prostu , umieszczania w naczyniu całej gąbki pionowo, można przeciąć ją na pół i zastosować połowę.
Chrysal - jak najbardziej.
Pamiętaj , aby gąbki nie zanurzać na siłę w wodzie, tylko położyć ją na wodzie i zaczekać aż sama wchłonie potrzebną ilość wody. Niby drobiazg, ale wiem , że wielu kwiaciarzy w pośpiechu zaniedbuje tę zasadę. 😆
Gerberę zanim włożyłabym do kompozycji, to podcięłabym i jeszcze przez jakiś czas napoiłabym , a dopiero wtedy do kompozycji.
W poradniku firmy Chrysal, ( który zresztą poleciła mi Jola - DZIĘKI JOLA) piszą, że nie ma potwierdzenia jakoby skuteczność metody - przebijania łodyżki pod okwiatkiem - była pewną metodą , to jednak nie szkodzi kwiatkom zbytnio , zawsze warto próbować jakoś kwiatki "stawiać na nogi".
Jak kupujesz róże , to zapytaj w hurtowni/ na giełdzie, czy będzie się z czasem rozwijać, czy zostanie w pąku. Takie rzeczy hurtownicy raczej wiedzą.
Życzę powodzenia w tej i następnych realizacjach.
Cytat z Beatek data 16 lipca, 2008, 20:17Mam płaski i wysoki flakon, który ma taką samą wysokość jak gąbka, w związku z tym muszę pod właściwe gąbki włożyć coś (przeważnie jest to jakaś zużyta gąbka owinięta w folię) żeby te dwie pionowe gąbki wystawały ponad brzegi wazonu. Wtedy mam większą powierzchnię gąbek do wykorzystania. Kwiatki układam "do czoła" a nie naokoło flakonu więc dlatego jest to dla mnie ważne. Jeśli natomiast położę gąbkę napisem do góry to musiałabym pod nią włożyć czegoś więcej, w dodatku wtedy ponad brzeg wazonu wystaje jej niewiele i dlatego trochę mnie martwi ta sprawa z gąbkami. I tez myślę, że tu chodzi tu o jakąś zasadę fizyki:). No ale jeśli od tego ma zależeć trwałość kwiatków to może zmienię flakony. Ktoś mi poradził, żeby kroić te gąbki i łączyć patyczkami do szaszłyków. Ale to chyba nie sprawdza się, bo jak ta górna gąbka pobierze wodę:-))))))
Co do przebijania kwiatków drucikiem pod łepkiem to nie wydaje się Wam, że to kaleczy kwiatek? ja zawsze owijałam "na okrętkę":-)))) 😛
Mam płaski i wysoki flakon, który ma taką samą wysokość jak gąbka, w związku z tym muszę pod właściwe gąbki włożyć coś (przeważnie jest to jakaś zużyta gąbka owinięta w folię) żeby te dwie pionowe gąbki wystawały ponad brzegi wazonu. Wtedy mam większą powierzchnię gąbek do wykorzystania. Kwiatki układam "do czoła" a nie naokoło flakonu więc dlatego jest to dla mnie ważne. Jeśli natomiast położę gąbkę napisem do góry to musiałabym pod nią włożyć czegoś więcej, w dodatku wtedy ponad brzeg wazonu wystaje jej niewiele i dlatego trochę mnie martwi ta sprawa z gąbkami. I tez myślę, że tu chodzi tu o jakąś zasadę fizyki:). No ale jeśli od tego ma zależeć trwałość kwiatków to może zmienię flakony. Ktoś mi poradził, żeby kroić te gąbki i łączyć patyczkami do szaszłyków. Ale to chyba nie sprawdza się, bo jak ta górna gąbka pobierze wodę:-))))))
Co do przebijania kwiatków drucikiem pod łepkiem to nie wydaje się Wam, że to kaleczy kwiatek? ja zawsze owijałam "na okrętkę":-)))) 😛