Forum

Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

Rośliny do ciemnych pomieszczeń???

Mam pytanko czy ktoś wie jakie rośliny doniczkowe, dobrze się sprawdza w ciemnych pomieszczeniach ze sztucznym delikatnym oświetleniem???? Chodzi o rośliny malutkie, coś na styl paprotki, bluszcza????

adiantum,asplenium(zanokcica),hedera,soleirolia soleirolii (solejrolia rozesłana),alsobia dianthiflora,języcznik zwyczajny,cissus,

Polecam zamiokulasa (chyba tak się go tytułuje) tylko on raczej duży.

Również polecam roślinę: Zamoikulkas zamiolistny - można kupić mniejsze roślinki i gęściej je posadzić, jeżeli masz ciemno w pomieszczeniu to i tak dużo Ci nie urosną. Wszędzie rośnie też sansewieria i dracena obrzeżona. A jeżeli pomieszczenie jest bardzo ciemne to może warto rozważyć kwiaty sztuczne dobrej jakości np. Amarylis czy storczyki 🙄

Tylko nie sztuczne!!!!!!!!!!!!!!! Okropność!!!!!!!!!!

a ja uwazam że to barbarzyństwo wsadzać roślinę, która rośnie na pustyni w pełnym słońcu do ciemnego pomieszczenia z tego tylko powodu, że nie zdechnie od razu 😈
Ja dodam jeszcze eschynantusa, paprocie miniaturowe, ale ogólnie zasada jest taka, że im większe roslina ma liście tym potrzebuje mniej światła 🙄

hm... bardzo ciekawa teoria zalezności wielkości liści od zapotrzebowania na światło... przez całą moją karierę botaniczną nie spotkałam sie z czymś takim, jest to zbyt wielkie generalizowanie zagadnienia. Można wysunąć zależność, iż rośliny mniej zielone lub bezzieleniowe potrzebują mniej światła, ale nie zielone i to jeszcze uwarunkowane to zapotrzebowanie wielkością liścia... Sorki, ale ta teoria mnie rozluźniła...

Żeby nie być gołosłownym paskudnym botanikiem - przytoczę przykład, który jako pierwszy nasunął mi się po przeczytaniu posta Ani: Fritillaria sp. ma wąskie ie niepozorne liście a potrzebuje pełnego słońca, natomiast Fittonia sp. ma liście okazałe - a powinna być trzymana w miejscach nie doświetlanych słońcem, czyli na pewno nie na parapecie... Przykładów można mnożyć w nieskończoność, tyleż samo jest przykładów odwrotnych, więc: wielkość liścia nie zalezy od zapotrzebowania rośliny na światło.

A wracając do tematu: fittonie mogą się w tym pomieszczeniu sprawdzić, podobnie hemionitis, caryota

Parvi ale własnie powtórzyłas to samo co ja przytaczając przykład Fritillarii 🙂 Albo ja już jestem zmęczona i nie rozumiem co czytam. Małe liście, to mniejsza powierzchnia pobierania światła, tak jak liście z białymi brzegami np, benjamin coś tam queen, też ma mniej chlorofilu i potrzebuje tego światła więcej. No a takie rośliny jak filodendrony i monstery moga stać w cieniu bo mają wiekszą zdolność pobierania światła. Tak? 8) Oczywiście są wyjatki od reguły i ja sie absolutnie nie sprzeczam 😀

no jakoś tak, to przykład w tą stronę, ale są w inną bo fittonia ma mniejsze liście i potrzebuje mniej światła od np difenbachii 🙂 w każdym razie - zapotrzebowanie na światło nie zależy od wielkości liści. Zobacz paprocie, niektóre fikusy, trzykrotki - wg Twojej teorii potrzebują dużo światła bo mają drobne listki, a tak nie jest, to rośliny półcienia i cienia, więc światło ma tu nieco mniejsze znaczenie niż u roślin o okazałych liściach, takich jak pelargonie, kalanchoe, hibiskusy, heliantusy, korynokarpusy...

Z biologicznego punktu widzenia - wielkość liści nie świadczy o większym czy mniejszym zapotrzebowaniu na światło. Laik mimo to może stwierdzić, czy roślina nadaje się do miejsc bardziej nasłonecznionych, jeśli barwa liści ma intensywny zielony kolor (jednak nie ciemny zielony, jak np u monstery), a jeśli ma tego barwnika mniej lub jeśli chlorofil zastąpiony jest flawonoidami - wówczas może stwierdzić, że roślinę można postawić w miejscu ciemniejszym, jednak i tak powinien to sprawdzić w fachowej literaturze, bo tutaj sa wyjątki dotyczące rodzaju flawonoidu. To tak z grubsza...

@parviflora napisał/a:

no jakoś tak, to przykład w tą stronę, ale są w inną

Normalnie dostalam ataku śmiechu... :mrgreen: Ciężko wytłumaczyc nie uzywając rąk, nie? 😀

facebook