Forum

Ścieżka forum - jesteś tutaj:ForumFlorystyka: Pytania i odpowiedziProblem?
Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

Problem?

12

Kwiaciarnia,w które pomagam(bo nie jest to moja stała praca),jest częścią sklepu typu 1001 drobiazgów. Mąż prowadzi gospodarstwo,a ja jestem matką,żoną i ... 😀 gospodynią domową.Dzieciarnia chodzi już do przedszkola i do szkoły,więc mam trochę wolnego czasu i kiedy jest większe zamówienie typu komunia czy ślub,to się udzielam.Własnej kwiaciarni nie mam zamiaru prowadzić,bo nie mam do tego smykałki,cierpliwości,nerwów i już! A nie chcę być ,jak wy to piszecie "zosią samosią" Jestem po kursie organizowanym przez naszą gminę w 2011 z funduszy unijnych. Niestety tak 😥 ,MP sami kupili kwiaty na giełdzie,wg wskazówek mojej szefowej,nauczycielki,znajomej(nie wiem,jak kto woli). Wesele miało być typu "postaw się,a zastaw się",ale niestety chyba z wyłączeniem kwiatów. Cenę podałam,bo teraz jestem między młotem i kowadłem.Siostra koleżanki (czyt.PM) chodzi z kwaśną miną,a ja mam wyrzuty sumienia, kiedy patrzę na szefową,bo wiem,że podjęła się tego zlecenia z mojej prośby. Nie wiem czemu podała taką cenę i czemu zgodziła się na zakup kwiatów przez młodych? Mam jej robić wyrzuty,że za dużo,albo za mało sobie kazała ❓ No chyba raczej nie ❗ I tak się cieszę,że mi nie pokazała drzwi,bo jestem jej bardzo wdzięczna,że mogę sobie u niej popracować z flowerami :smileyflower: Wiem,że może być to trudne do ogarnięcia w czasach,kiedy wszystko kręci się wokół kasy,ale kto chce to zrozumie,a reszta jak nie ma co robić,to niech doszukuje się problemu i podstępu we wszystkim .
Słonecznego dzionka życzę 8)

Po pierwsze nie zgodziłabym się na układ ze ktoś kupuje kwiaty a ja z nich robię i głównie dlatego ze sama czasem nie jestem pewna czy starczy i czy dobre zakupy zrobiłam a co dopiero zaufać że laik kupi akurat te róże co trzeba i taka zieleń jak potrzebuję. Druga sprawa to jakość zakupów. Trzecia sprawa to fakt że robocizna wyceniana po zleceniu mogła zaskoczyć młodych którzy sadzili że "włożenie kwiatków do wazonu" to max 100 zł może kosztować" i mocno sie zdziwili. Gdybym ja liczyła koszty roboczogodzin po weselu to każda z moich klientek musiałaby dorzucić 1000 zł minimum do zlecenia :takaemotka:

Ostatnia sprawa to termin rozliczenia - dla mnie rozliczenie tydzień po weselu to jakiś żart 😯 Przed weselem ktoś albo się decyduje albo mówi "dziękuję nie skorzystam" a po wszystkim to że tak powiem za późno tralalalala... dla szefowej za późno bo co będzie się po sadach ciągała za 250 zł.?

Nie wiem dlaczego szefowa ma być zła akurat na ciebie... sama podjęła się takiego dziwnego zlecenia wiec sama na siebie zła jest kobieta i nic dziwnego. Będzie miała kosztowna nauczkę jak pewnie każda z nas kiedyś miała zanim nauczyła się spisywać umowy, brać normalny na te branżę zadatek i cała kwotę na max 3 dni przed ślubem. Współczuję sytuacji bo niezręczna, ale podobno bolesne nauczki dłużej się pamięta.

Następnym razem koleżanki wyślesz do szefowej zaznaczając że ty tam tylko pracujesz (nieważne w jakim wymiarze czasu) i o rabatach czy innych wyjątkach to ty nie decydujesz tylko właścicielka interesu.

Uczymy się na błędach,wiem,ale czuję się z tym bardzo źle,że narobiłam kłopotów. Zakupy na własną rękę wynikły podobno z tego,że MP przy omawianiu zamówienia stwierdziła,że coś za drogie te kwiaty,bo "to tylko goździk, no i to takie zielone (santini),gipsówka, trochę chryzantemek,jakaś różyczka" :roll:. Może chciała dać im nauczkę,bo kazała im już jechać na giełdę o 1 w nocy,tłumacząc,że komunie są i może braknąć im kwiatów 😀 ,a może nie miała po prostu ochoty się z nimi użerać,bo miałyśmy jeszcze komunię w naszym kościółku. Szkoda tylko,że w ogóle podjęła się tego,kierując się moją prośbą,a ja głupia,że dałam się nabrać,że to fajni ludzie. Co do rozliczenia to wiecie, to tylko mała wioska jest,każdy się zna i raczej nigdy nie było problemu. A kwota,no cóż pewnie wzięła pod uwagę moją pomoc(o wolontariat się to nazywa 😀 ),i że moi znajomi, no i koło się zamyka.
:smileyflower: :smileyflower: :smileyflower:

jestem w szoku ze Twoja szefowa zgodziła sie robic z powierzonych kwiatów ! Ja nigdy przenigdy never ever i za chiny ludowe bym na to nie poszła. :takaemotka: I żaden szanujacy sie florysta nie pojdzie, tak wiec nie rozumiem motywacji . 😯 A kwotę ustala się przed i również mnie dziwi ze szefowa tego nie zrobiła. bardzo to wszystko dziwne....

a w ogole to nie rozumiem - czy MP przywiozła wszystko swoje? kwiaty, zielen, dodatki, gąbki, naczynia, wstazki, mikrofony, autocorsa, przypinki itp itp a wy "tylko"ułożyłyscie"?

A nawet jest tak - to tanio policzyła ! :takaemotka:

a w ogole (po raz drugi :smileyflower: ) - to ta twoja szefowa jest chyba świętą kobietą - ja bym taka PM wywaliła na etapie składania zamowienia :takaemotka:
im dłużej sie wczytuje tym mi bardziej gula skacze :smileyflower: :takaemotka:

"fachowiec" - i tyle ode mnie w tym temacie...

Ja tam liczę godziny, które spędzam na tworzeniu kompozycji, dojazdach, konsultacjach, rysowaniu projektu itd. I o dziwo działa, ale ja już tak mam, że muszę mieć rozpisany każdy metr wstążeczki i każdy kawałek gąbeczki :inlove: 😆 Iguanko ostatnio praktycznie wyszło mi może nie aż tysiąc, ale tak mnie młodzi poprzeciągali po sali weselnej i na konsultacje, że wyszło sporo mojego czasu i o dziwo nie protestowali jak przyszło im płacić. Ale fakt, że trzeba trafić na ludzi, którzy cenią czyjś czas i wiedzą, że on niestety kosztuje 🙂

12
facebook