Jestem i ja
Cytat z detaliki data 25 sierpnia, 2010, 20:24Cieszę się, że Was znalazłam. Będę Tu częstym gościem, więc się przedstawię. Mam na imię Monika. Pracuję w kwiaciarni od siedmiu lat i myślę sobię, ze czas najwyższy otworzyć swoją. Podstaw i technik uczyłam się od mojej pierwszej szefowej, a RESZTĘ mam w sobie (nie wiem skąd, po prostu mam). Nie wykluczam pójscia mna kurs. Na razie mnie nie stać, bo taki u nas wyzysk. Mam na myśli zarobki pracowników w naszej branży. W każdym razie ta RESZTA, o której mówiłam wczesniej, jest tak silna, że wciąż myślę o swojej kwiaciarni. I tak się cieszę, że was znalazłam. Czytałam tu dużo o Waszych początkach z wielkim wzruszeniem. I dalej o tym jak było ciężko. I w końcu o tym jak się udało. To bardzo dodaje otuchy. WIELKIE Dzięki.
I wogóle myślę sobie, że jak wszystko tu przeczytam, to po co mi kurs. Od Was sie dowiem najwiecej.
A jak już będę wszechwiedząca, to może i ja wam w czymś będę mogła pomóc 😀
Cieszę się, że Was znalazłam. Będę Tu częstym gościem, więc się przedstawię. Mam na imię Monika. Pracuję w kwiaciarni od siedmiu lat i myślę sobię, ze czas najwyższy otworzyć swoją. Podstaw i technik uczyłam się od mojej pierwszej szefowej, a RESZTĘ mam w sobie (nie wiem skąd, po prostu mam). Nie wykluczam pójscia mna kurs. Na razie mnie nie stać, bo taki u nas wyzysk. Mam na myśli zarobki pracowników w naszej branży. W każdym razie ta RESZTA, o której mówiłam wczesniej, jest tak silna, że wciąż myślę o swojej kwiaciarni. I tak się cieszę, że was znalazłam. Czytałam tu dużo o Waszych początkach z wielkim wzruszeniem. I dalej o tym jak było ciężko. I w końcu o tym jak się udało. To bardzo dodaje otuchy. WIELKIE Dzięki.
I wogóle myślę sobie, że jak wszystko tu przeczytam, to po co mi kurs. Od Was sie dowiem najwiecej.
A jak już będę wszechwiedząca, to może i ja wam w czymś będę mogła pomóc 😀
Cytat z magdalena data 26 sierpnia, 2010, 05:18Witaj Monia! :bravo: Fajnie,że się tu znalazłaś!A skąd jesteś ?(wiem,że ciekawość to pierwszy stopień do piekła,no ale... 😉 )
Witaj Monia! :bravo: Fajnie,że się tu znalazłaś!A skąd jesteś ?(wiem,że ciekawość to pierwszy stopień do piekła,no ale... 😉 )
Cytat z anczysko30 data 26 sierpnia, 2010, 05:35JA RÓWNIEŻ WITAM CIE MONIU 😀
JA RÓWNIEŻ WITAM CIE MONIU 😀
Cytat z swietlana marciniak data 26 sierpnia, 2010, 10:07Witaj! :buzki:
Witaj! :buzki:
Cytat z detaliki data 26 sierpnia, 2010, 10:42Jestem ze Świdnika. Koło Lublina.
Mam obecnie trudną decyzje do podjęcia, dlatego własnie Was znalazłam, ale napewno zostanę tu na dłużej 😀
Znalazłam wolny lokal na młodym, ale już sporym osiedlu (ok. 2 tys. mieszkańców ). Czy kwiaciarnia tu wypali?
To pytanie do osób z branży. Bo znajomi oczywiście odradzają. Mówią, że takie nowe osiedle zamieszkałe przez młode małżeństwa, to tylko "przesypialnia". Ze młodzi robią zakupy w centrum, a nie na osiedlu, bo jeżdżą samochodami.
Osiedle się jeszcze rozbudowuje. W promieniu 1km nie ma żadnej kwiaciarni. W centrum jest 5, jedna na drugiej, + 1 największa w galerii handlowej.
Pare dni temu odkryłam ten lokal 31 m2 za 800 zł netto i Świra zaraz dostanę bo bardzo chcę, ale się boję porażki, bo juz jedną przeżyłam. Bałam się zdecydować na kwiaciarnię w wyżej wymienionej galerii, którą dopiero otwierali i zrobiłam sklep z samymi upominkami i poszłam z torbami. Teraz wiem, że to był największy bład mojego życia. Chociaż z drugiej strony napewno wtedy nie miałabym tego największego szcześcia które mam, czyli mojej słodkiej, choć pracochłonnej trójeczki.
Wiem, że jestem w stanie stworzyć naprawdę wyjątkową kwiaciarnię. Ale nie stać mnie na porażkę, bo mam troje małych dzieci i ciągłe problemy finansowe. A porażka = kolejny kredyt do spłacania, czyli powiększanie doła.
Aha muszę dodać, że warzywniak był w tym miejscu pół roku i dali sobie spokój. Tyle tylko,że warzywa są teraz wszędzie i nie trzeba umiec ich układać, dlatego to chyba o niczym nie świadczy?
Proszę pomóżcie mi zdecydować.
Wyliczyłam, ze żeby wyjsć na zero (biorąc pod uwagę równiez wyrzucone kwiatki = pieniądze) musiałabym mieć 150zł utargu dziennego pracując 30 dni w miesiącu. Bez pracownika oczywiście.
Zeby zarobić 1000 zł - 200 zł/dzień i w soboty trochę wiecej.
W kwiaciarni, w której pracuję średnio jest 400. Plus tej kwiaciarni jest taki, ze istnieje ponad 10 lat, a minus taki, że pomimo, że jest w centrum, to jest wsród kamienic gdzie mieszkają emeryci i margines społeczny i wszyscy zawsze chcą jak najtaniej. Ale zaliczamy tu bardzo duzo pogrzebów. I to ciągnie ten interes. Ale to niestety nie jest moja ulubiona dziedzina. Kwiaciarnia na młodym osiedlu rozwiazuje trochę ten problem i może ludzie mają wiecej kasy? I może ci młodzi mężowie bardziej romantyczni są i dbają o swoje żonki rozpieszczając je pięknymi bukietami . Fajnie by było. Tylko jak to jest naprawdę?
Może ktoś ma kwiaciarnię na takim młodym osiedlu???
Jestem ze Świdnika. Koło Lublina.
Mam obecnie trudną decyzje do podjęcia, dlatego własnie Was znalazłam, ale napewno zostanę tu na dłużej 😀
Znalazłam wolny lokal na młodym, ale już sporym osiedlu (ok. 2 tys. mieszkańców ). Czy kwiaciarnia tu wypali?
To pytanie do osób z branży. Bo znajomi oczywiście odradzają. Mówią, że takie nowe osiedle zamieszkałe przez młode małżeństwa, to tylko "przesypialnia". Ze młodzi robią zakupy w centrum, a nie na osiedlu, bo jeżdżą samochodami.
Osiedle się jeszcze rozbudowuje. W promieniu 1km nie ma żadnej kwiaciarni. W centrum jest 5, jedna na drugiej, + 1 największa w galerii handlowej.
Pare dni temu odkryłam ten lokal 31 m2 za 800 zł netto i Świra zaraz dostanę bo bardzo chcę, ale się boję porażki, bo juz jedną przeżyłam. Bałam się zdecydować na kwiaciarnię w wyżej wymienionej galerii, którą dopiero otwierali i zrobiłam sklep z samymi upominkami i poszłam z torbami. Teraz wiem, że to był największy bład mojego życia. Chociaż z drugiej strony napewno wtedy nie miałabym tego największego szcześcia które mam, czyli mojej słodkiej, choć pracochłonnej trójeczki.
Wiem, że jestem w stanie stworzyć naprawdę wyjątkową kwiaciarnię. Ale nie stać mnie na porażkę, bo mam troje małych dzieci i ciągłe problemy finansowe. A porażka = kolejny kredyt do spłacania, czyli powiększanie doła.
Aha muszę dodać, że warzywniak był w tym miejscu pół roku i dali sobie spokój. Tyle tylko,że warzywa są teraz wszędzie i nie trzeba umiec ich układać, dlatego to chyba o niczym nie świadczy?
Proszę pomóżcie mi zdecydować.
Wyliczyłam, ze żeby wyjsć na zero (biorąc pod uwagę równiez wyrzucone kwiatki = pieniądze) musiałabym mieć 150zł utargu dziennego pracując 30 dni w miesiącu. Bez pracownika oczywiście.
Zeby zarobić 1000 zł - 200 zł/dzień i w soboty trochę wiecej.
W kwiaciarni, w której pracuję średnio jest 400. Plus tej kwiaciarni jest taki, ze istnieje ponad 10 lat, a minus taki, że pomimo, że jest w centrum, to jest wsród kamienic gdzie mieszkają emeryci i margines społeczny i wszyscy zawsze chcą jak najtaniej. Ale zaliczamy tu bardzo duzo pogrzebów. I to ciągnie ten interes. Ale to niestety nie jest moja ulubiona dziedzina. Kwiaciarnia na młodym osiedlu rozwiazuje trochę ten problem i może ludzie mają wiecej kasy? I może ci młodzi mężowie bardziej romantyczni są i dbają o swoje żonki rozpieszczając je pięknymi bukietami . Fajnie by było. Tylko jak to jest naprawdę?
Może ktoś ma kwiaciarnię na takim młodym osiedlu???
Cytat z detaliki data 27 sierpnia, 2010, 20:45Chyba zaraz jajko zniosę. Tak się strasznie niecierpliwię, jak sobie czytam o Waszych udanych początkach. Otwieram w marzeniach chociażby nawet jutro. Ale mam niestety kilka kłód pod nogami, które jeszcze muszę przeskoczyć. tylko martwię się czy ten lokal, który sobie upatrzyłam jeszcze na mnie poczeka. Ale daję sobie czas do połowy wrzesnia, jak nadal bedzie wolny, to go biorę, a jak nie to nie dla mnie widocznie to miejsce. Pożyjemy - zobaczymy. Jedno wiem napewno. Ja też jeszcze kiedyś będe się dzielić z Wami moimi początkami, wzlotami i upadkami, bo zostaję tu na dłuzej.
Chyba zaraz jajko zniosę. Tak się strasznie niecierpliwię, jak sobie czytam o Waszych udanych początkach. Otwieram w marzeniach chociażby nawet jutro. Ale mam niestety kilka kłód pod nogami, które jeszcze muszę przeskoczyć. tylko martwię się czy ten lokal, który sobie upatrzyłam jeszcze na mnie poczeka. Ale daję sobie czas do połowy wrzesnia, jak nadal bedzie wolny, to go biorę, a jak nie to nie dla mnie widocznie to miejsce. Pożyjemy - zobaczymy. Jedno wiem napewno. Ja też jeszcze kiedyś będe się dzielić z Wami moimi początkami, wzlotami i upadkami, bo zostaję tu na dłuzej.
Cytat z atomowka data 28 sierpnia, 2010, 09:12Witaj Moniko :smileyflower:
Znasz już wzloty i upadki i znasz branżę z samej kwiaciarni na początku ciężko Ci będzie wyżyć,oceniłaś jak sądzę skalę ryzyka, no i podjęłaś już właściwie decyzję, cóż nam pozostaje - powiedzieć Ci że do odważnych świat należy i słać dobre fluidy coby Ci do Twojej kwiaciarni tłumy "waliły" :friends:
Pomyśl o dodatkowym źródle dochodu który by pozwolił na utrzymanie się kwiaciarni przez pierwsze ,najtrudniejsze miesiące 😉 listopad i grudzień to jak wiesz tłuste miesiące czyli musiała byś ruszyć w październiku :naughty:
Witaj Moniko :smileyflower:
Znasz już wzloty i upadki i znasz branżę z samej kwiaciarni na początku ciężko Ci będzie wyżyć,oceniłaś jak sądzę skalę ryzyka, no i podjęłaś już właściwie decyzję, cóż nam pozostaje - powiedzieć Ci że do odważnych świat należy i słać dobre fluidy coby Ci do Twojej kwiaciarni tłumy "waliły" :friends:
Pomyśl o dodatkowym źródle dochodu który by pozwolił na utrzymanie się kwiaciarni przez pierwsze ,najtrudniejsze miesiące 😉 listopad i grudzień to jak wiesz tłuste miesiące czyli musiała byś ruszyć w październiku :naughty: