Forum

Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

Florysta vs. właściciele sali, ksiądz, kościelny i inni

12

Tak sobie myślę, że po każdym moim zleceniu uczę się czegoś nowego o ludziach, którzy przewijają się w branży ślubnej. Za każdym razem trafiam na świetne Pary Młode, jednak jest już gorzej jeżeli chodzi o resztę towarzystwa 😕
Nie wiem czy wy też tak macie, ale chyba jest taka tendencja, że zamiast współpracować po to żeby ten dzień był dla Młodych jak najpiękniejszy, to rzuca się innym kłody pod nogi. Nie wiem czy to wynika z czystej złośliwości czy z chęci pokazania "kto tutaj rządzi". Wszystkie typy są baaardzo podobne, ja mogę już wyróżnić kilka 😆

KOŚCIELNY:

Wielki obrońca dóbr kościelnych, strażnik ładu i porządku. Wzrok spode łba w połączeniu z karcącym wzdychaniem odstrasza już na wejściu. Z wielką łaską wpuszcza kogokolwiek do kościoła. Krytykuje każdy ruch i rzuca w stronę florysty raz po raz: "ciekawe kto to będzie sprzątał", "ksiądz proboszcz wie o tym lampionach? bo ja zapalał ich nie będę!", "ile tu jeszcze będzie pani siedzieć bo się mi śpieszy!","chyba pani nie myśli, że ja to będę sprzątał?!", "po co to takie to o tutaj", "a może już wystarczy"... Po wielu wielu przejściach na końcu rzuca: "no pięknie to wyszło, ale czy ktoś to posprząta?".

KIEROWCA

Rycerz swojego rumaka. Absolutny król braku zaufania i kontrolujący ręce florysty dyktator. Na wejściu rzuca nieśmiertelne: "tylko przyssawki". Nożyczki, nożyki i inne gadżety w pobliżu jego rumaka wywołują palpitacje serca. Wątpiący we wszystko co zrobi florysta: "ale to pani się nie utrzyma", "te kwiatki to żywe? a to nie ma szans, połamią się", "nie to za ciężkie jest to odpadnie na pierwszym zakręcie". Z resztą po co komu kwiaty jak jego cacuszko jest i tak najpiękniejsze na świecie 😉

WŁAŚCICIELE SALI

Główny tok rozumowania: florysta - intruz, którego trzeba zniszczyć i zgnoić. Oskarżycielski ton, pełne niechęci spojrzenia to ich główne atrybuty. "Będziemy krytykować każdy jej ruch, a potem i tak zrobimy zdjęcia i pokażemy jej dekoracje jako nasze :cwaniak: "

To tak w wielkim skrócie i z przymróżeniem oka, ale ja miałam generalnie takie doświadczenia.

Mój ostatni ślub to była jedna wielka wojna z właścicielami sali...
Miałam przygotować tylko projekt wystroju, bo sala ma swoją "dekoratorkę" czyt. córka właścicieli. Jednak Młodym nie do końca podobały się jej dekoracje. Oczywiście wszystko rozrysowałam, ustaliłam z dekoratorką, nie było problemu. "Tak oczywiście wszystko przygotujemy jak państwo sobie życzą". Na drugim spotkaniu, trzy tygodnie przed ślubem okazało się, że nic nie będzie tak jak planowaliśmy. Wstążek nie - bo za drogo i zamiast nich na krzesłach będą organzowe oczojebne kokardy większe od krzeseł, nakładki (z zasłon) na obrusy zostają na stołach, bo obrusy im się pobrudzą, pokrowce na krzesła zostają, bo oni nie życzą sobie żeby przywozić im jakieś inne... Koszmar!!! Zapytałam, czy zrobią dekoracje stołu prezydialnego tak jak zaplanowałam, czy będą bukieciki na oknach i wysokie bukiety przed wejście. "Tak, tak oczywiście..."
Na tydzień przed ślubem na trzecim spotkaniu okazało się, że dekoracji stołu prezydialnego nie będzie, że jak chcemy to mamy sobie sami zrobić.... 😯 Poprosiłam ich, żeby mi przygotowali tylko materiał biały na ścianę, a ja resztę zrobię sama. Wpadłyśmy na pomysł z Panną Młodą, żeby zamiast materiału zdjąć zasłony z okna przy orkiestrze i znad drzwi. Jak właścicielka usłyszała, to wręcz się wydarła na nas, że "to jest ich sala i wszystko ma tak zostać jak jest i nikt nie będzie im tutaj niczego zmieniał". Stwierdziłam, że nie ma sensu dyskutować z babą, wyszłyśmy. Po dwóch godzinkach zadzwonił do mnie Pan Młody i powiedział, że narzeczona mu płacze, bo są problemy z dekoracją, obiecał że "porozmawia sobie z właścicielką". Po paru minutach oddzwonił i powiedział, że będą zasłony i reszta tak jak chcieliśmy. Udało mi się zdobyć wszystkie wstążki i buteleczki w dwa dni...

Dwa dni przed ślubem dzwoni Pani Moda... nie zrobią nam bukiecików na okna... telefon do mojej zaprzyjaźnionej kwiaciarki i już kwiatuszki na bukieciki załatwione.

Po ślubie na spotkaniu z Młodymi okazało się, że zrobili tylko kompozycje na stołach. Bukietów przed wejściem nie było i obrusy, krzesła i reszta została tak jak chcieli właściciele. Byli bardzo wdzięczni, że chociaż udało mi się uratować ścianę za stołem prezydialnym i te okna...

Jestem ciekawa jak jest u was i czy wy też byłyście w podobnych sytuacjach.

Dużo prawdy w tym co napisałaś. Chyba w każdym zleceniu trafi sie ktoś, kto nam uprzykrzy życie-ale taki urok pracy z ludźmi...
Mi ostatnio podczas ubierania kościoła -koscielny-organista(2 w jednym), ponieważ pokłócił sie z młodymi(którzy mieli skrzypaczke i wokalistkę -więc nie skorzystali z jego usług, a co za tym idzie nie zarobił) dał mi "kawałek" chodnika do dekoracji kościoła, i stwierdził ze to im wystarczy. Same zobaczcie jak ten kawałek chodnika wyglądał(dodam ze kościół ma ładny kremowy chodnik:) )

Łooo matko... taka piękna dekoracja i taki "mały szczegół" potrafi zepsuć cały efekt... A mogło być tak pięknie... Właśnie o tym dokładnie mówiłam, byleby innym podłożyć nóżkę 🙂

Mnie to zawsze zastanawia :jak to jest? kościół a ludzie mało sobie oczy nie wydrapią....

Ja nie miałam aż tak drastycznych starć , zawsze było Ok , ale teraz od 3 lat tam nie robię bo ......................robi ktoś z ich obsługi ..... no cóż każdy orze jak może ...... ja sama kombinuję jak kulawy koń pod górę aby na dziobać to minimum utargu.... 😕

och, to jest temat rzeka... najbardziej nie lubię jednak wszechzgredzących kościelnych... jak będę miała chwilkę opiszę Wam jak to z jednym było, że ryczałam i rzucałam kur..mi na prawo i lewo!

Kruszynki !!!
Nie dajcie się !!!!
PM płaci duchownym, więc MA WYMAGAĆ !!!!!. Tym samym nie należy się jej "kawałek chodnika" TYLKO CAŁY :teeth: :teeth: ITD........

A cały czas piszę o tym samym - ZA MAŁO W NAS DOBREJ WOLI ,MIŁOŚCI, ZROZUMIENIA . To przecież nie kosztuje, a zdziała "cuda".

TAK NIEWIELE TRZEBA .

Marek

Chrzanisz jak nawiedzony, ile razy już miałeś okazję okazać miłość kościelnemu ? bo ja z miejscowym kościelnym uprawiam płatną miłość im większą dostaje dolę, tym bardziej mnie kocha. 🙂

Niestety wśród "wiernych"jest bardzo dużo obłudy. czasem mam wrażenie że im bardziej ktoś jest "modlacy"(niemalze chodzi na kolanach) tym wiecej w nim podłości.
Ja jestem bardzo spokojna osobą, zawsze staram się grzecznie wszystko załatwiać. Pracując w różnych miejscach musimy po sobie zostawic pozytywne wspomnienie , ponieważ trafi nam sie w tym kosciele , czy sali kolejne zlecenie .
Mój wspomniany Pan kościelny jest na tyle złosliwy, że mimo że zawsze prosze o otwarcie kościoła wcześniej , to on przychodzi np. o 14:40, a slub o 15. A robi to dlatego ze jestem z sasiedniej parafii, wiec nie powinnam ubierac kościoła , bo ich parafia ma swoją kwiaciarnie....
Więc pOwiedz mi prosze Marku skąd brac cierpliwość????
Skoro młodzi przychodza do mnie to widocznie podoba sie im moja praca, a jeśli mi cos zlecaja to oczekuja ode mnie jakości...Tylko jak dopracowac szczegóły , skoro mam na to 15 minut???

Dlaczego w ludziach jest tyle zawiści, złośliwości?? Nikt nikomu nie chce pomagać, mało tego to patrzy jak zaszkodzić.... :angry:

To takie moje małe przemyslenia, ....

12
facebook