DZIEWCZYNY -PROSZĘ O RADĘ !
Cytat z azi20 data 23 października, 2010, 11:58Chciałabym Was prosić o radę w sprawie wyboru lokalu. Może pokrótce opiszę jak sytuacja sie przedstawia. Mam upatrzony lokal w nowowybudowanym budynku, dwupiętrowym, na parterze 85m2. Dwa wejścia, cztery okna wystawowe.Trwają własnie prace wykończeniowe. Jestem po rozmowie z właścicielem, ale gość czeka na decyzję pierwszego chętnego czyli "Piekarni pod Telegrafem". Ta sie jednak nie spieszy z podjęciem decyzji, więc facet dał im czas do końca miesiąca. Jeśli nie wezmą, wchodzę Ja. I tu problem się w zasadzie kończy. Pytanie- co jeśli "wbiją" mi się na mój wymarzony kwadrat? :zmeczony: Opcje mam następującą: albo wyląduje w lokaliku na przedmieściach gdzie pies z kulawą nogą nie przyjdzie albo mogę wziąć lokal u tego samego faceta, w tym samym miejscu,ten sam metraż i rozkład ale.....................na I piętrze.(połowę tańszy bo parter za 40zł/m2 a góra 25zł/m2). Tyle tylko, że wśród bliskich i znajomych zdania podzielone. Jedni mówią żebym się z kwiaciarnią nie pchała na piętro bo nikomu nie będzie się chciało wchodzić na górę -(dodam,że w budynku będzie winda :naughty: ). Mój mąż i reszta twierdzą,że jeżeli lokal będzie fajnie zaaranżowany, ceny przystępne a towar wysokiej jakości to każdy się pofatyguje. Naprawdę nie wiem co robić. Wiadomo, że lokalizacja to połowa sukcesu. W zasadzie większość kwiaciarni mieści się na parterze bądź wchodzi sie do nich z ulicy więc mam dylemat. Chociaż mam przykład. Kiedyś pracowałam u kobiety, która pierwszą kwiaciarnię otworzyła w pawilonie na piętrze, do którego wchodziło się po zewnętrznych, wysokich schodach. Nikt jej nie wróżył długiej kariery a jak się później okazało pchali się drzwiami i oknami bo robiła takie fantastyczne rzeczy z kwiatów. I nikomu nie przeszkadzało, że musi sę wdrapywać tak wysoko. Prawdą jest, że potem się przeniosła ale tylko dlatego ,że przestała się już mieścić w tym lokaliku.
Bardzo Was proszę - wypowiedzcie się .Każda sugestia będzie pomocna w podjęciu decyzji. Macie już doświadczenie w prowadzeniu własnych kwiaciarni, znacie rynek i klientów. Nie śpię już którąś noc pod rząd i czuję że robią mi się wrzody z nerwów na żołądku....... 🙁
Chciałabym Was prosić o radę w sprawie wyboru lokalu. Może pokrótce opiszę jak sytuacja sie przedstawia. Mam upatrzony lokal w nowowybudowanym budynku, dwupiętrowym, na parterze 85m2. Dwa wejścia, cztery okna wystawowe.Trwają własnie prace wykończeniowe. Jestem po rozmowie z właścicielem, ale gość czeka na decyzję pierwszego chętnego czyli "Piekarni pod Telegrafem". Ta sie jednak nie spieszy z podjęciem decyzji, więc facet dał im czas do końca miesiąca. Jeśli nie wezmą, wchodzę Ja. I tu problem się w zasadzie kończy. Pytanie- co jeśli "wbiją" mi się na mój wymarzony kwadrat? :zmeczony: Opcje mam następującą: albo wyląduje w lokaliku na przedmieściach gdzie pies z kulawą nogą nie przyjdzie albo mogę wziąć lokal u tego samego faceta, w tym samym miejscu,ten sam metraż i rozkład ale.....................na I piętrze.(połowę tańszy bo parter za 40zł/m2 a góra 25zł/m2). Tyle tylko, że wśród bliskich i znajomych zdania podzielone. Jedni mówią żebym się z kwiaciarnią nie pchała na piętro bo nikomu nie będzie się chciało wchodzić na górę -(dodam,że w budynku będzie winda :naughty: ). Mój mąż i reszta twierdzą,że jeżeli lokal będzie fajnie zaaranżowany, ceny przystępne a towar wysokiej jakości to każdy się pofatyguje. Naprawdę nie wiem co robić. Wiadomo, że lokalizacja to połowa sukcesu. W zasadzie większość kwiaciarni mieści się na parterze bądź wchodzi sie do nich z ulicy więc mam dylemat. Chociaż mam przykład. Kiedyś pracowałam u kobiety, która pierwszą kwiaciarnię otworzyła w pawilonie na piętrze, do którego wchodziło się po zewnętrznych, wysokich schodach. Nikt jej nie wróżył długiej kariery a jak się później okazało pchali się drzwiami i oknami bo robiła takie fantastyczne rzeczy z kwiatów. I nikomu nie przeszkadzało, że musi sę wdrapywać tak wysoko. Prawdą jest, że potem się przeniosła ale tylko dlatego ,że przestała się już mieścić w tym lokaliku.
Bardzo Was proszę - wypowiedzcie się .Każda sugestia będzie pomocna w podjęciu decyzji. Macie już doświadczenie w prowadzeniu własnych kwiaciarni, znacie rynek i klientów. Nie śpię już którąś noc pod rząd i czuję że robią mi się wrzody z nerwów na żołądku....... 🙁
Cytat z swietlana marciniak data 23 października, 2010, 14:08Że by sprzedać pojedynczy kwiat,taki po który wpadają do pierwszej lepszej kwiaciarni,potrzebna kwiaciarnia na parterze,a jeśli masz zamiar robić coś fajnego,nie typowego,wejdą i na piętro.Wystarczy,że ktoś powie-wiesz,warto tam wejść bo kupisz coś fajnego.....Wielki + tańszy lokal :cwaniak:
Że by sprzedać pojedynczy kwiat,taki po który wpadają do pierwszej lepszej kwiaciarni,potrzebna kwiaciarnia na parterze,a jeśli masz zamiar robić coś fajnego,nie typowego,wejdą i na piętro.Wystarczy,że ktoś powie-wiesz,warto tam wejść bo kupisz coś fajnego.....Wielki + tańszy lokal :cwaniak:
Cytat z glauka data 23 października, 2010, 14:50Trudna sprawa.... Parter to 3400 samego czynszu + woda + prąd + zus ( licząc mały ) to i tak ponad 4000 zł. Myślę że jak na początek to kwota zaporowa. Trzeba mieć naprawdę duży ruch żeby na to zarobić ... A ile towaru żeby to jakoś wyglądało.. Musisz na zimno wszystko przeliczyć z ołówkiem w ręku - kwiaty i pasja to jedno, a matematyka to drugie.
Trudna sprawa.... Parter to 3400 samego czynszu + woda + prąd + zus ( licząc mały ) to i tak ponad 4000 zł. Myślę że jak na początek to kwota zaporowa. Trzeba mieć naprawdę duży ruch żeby na to zarobić ... A ile towaru żeby to jakoś wyglądało.. Musisz na zimno wszystko przeliczyć z ołówkiem w ręku - kwiaty i pasja to jedno, a matematyka to drugie.
Cytat z Oranzeria data 23 października, 2010, 15:05musisz mieć jeszcze pieniążki na pierwsze zatowarowanie i meble. Według mnie jak na poczatkujacą kwiaciarnie to za lokal za dużo. Zeżra Cię koszty. Na taki lokal można porwać się z drugą kwiaciarnią jak pierwsza już dobrze prosperuje i pomoże niwelowac początkujące straty drugiego dużego lokalu. Ja bym się dobrze zastanowiła przed podpisaniem umowy.
musisz mieć jeszcze pieniążki na pierwsze zatowarowanie i meble. Według mnie jak na poczatkujacą kwiaciarnie to za lokal za dużo. Zeżra Cię koszty. Na taki lokal można porwać się z drugą kwiaciarnią jak pierwsza już dobrze prosperuje i pomoże niwelowac początkujące straty drugiego dużego lokalu. Ja bym się dobrze zastanowiła przed podpisaniem umowy.
Cytat z azi20 data 23 października, 2010, 16:06Mam świadomość kosztów dlatego mnie przerażają. U mnie w mieście za lokal w centrum a przynajmniej tam gdzie jest duży ruch bez 2,5 tys. nie ma co podchodzić, za 66 metrów chcą np.3,5 tys..... :bangin: A mieszkam nie w metropolii a w 50-tysięcznym mieście. Chyba że 1200-1500 za lokalik nadający się na jednoosobowe góra dwuosobowe biuro rachunkowe albo punkt sprzedaży kwiatów ale nie na kwiaciarnię .Dlatego ten lokal na piętrze byłby dobry. Jak pisała swietłana duży i tani. Tyle tylko że trochę się boję tego piętra. Na start mam 40 tys. Nie muszę robić remontów bo lokal pachnie świeżością więc jedynie sama aranżacja, wystrój,meble i towar.....Mogę poszaleć...Chłodnia mnie wyniesie z montażem 4tys.....Mam mętlik........ :zmeczony: Dziękuję za sugestie i proszę o jeszcze ...Ale mam rymy... :smokingjoint:
Mam świadomość kosztów dlatego mnie przerażają. U mnie w mieście za lokal w centrum a przynajmniej tam gdzie jest duży ruch bez 2,5 tys. nie ma co podchodzić, za 66 metrów chcą np.3,5 tys..... :bangin: A mieszkam nie w metropolii a w 50-tysięcznym mieście. Chyba że 1200-1500 za lokalik nadający się na jednoosobowe góra dwuosobowe biuro rachunkowe albo punkt sprzedaży kwiatów ale nie na kwiaciarnię .Dlatego ten lokal na piętrze byłby dobry. Jak pisała swietłana duży i tani. Tyle tylko że trochę się boję tego piętra. Na start mam 40 tys. Nie muszę robić remontów bo lokal pachnie świeżością więc jedynie sama aranżacja, wystrój,meble i towar.....Mogę poszaleć...Chłodnia mnie wyniesie z montażem 4tys.....Mam mętlik........ :zmeczony: Dziękuję za sugestie i proszę o jeszcze ...Ale mam rymy... :smokingjoint:
Cytat z kalla data 23 października, 2010, 19:35hej ja też jestem na etapie szukania 🙂 🙂 🙂 i moim zdanie nie ma sensu pchać się na piętro - lokalizacja to połowa sukcesu ! Ja pracowałam w kilku kwiaciarniach i wiem że najlepiej na parterze z witryną i przede wszystkim na nowym osiedlu 😀 dużo by tu mówić dlaczego 😕 Kobieta o której pisałaś otworzyła kwiaciarnie w pawilonie to zależy jakim ? ❓ no i może trafiła 🙂 nia ma co ryzykować ❗ ❗ ❗ ❗ ❗ ❗
hej ja też jestem na etapie szukania 🙂 🙂 🙂 i moim zdanie nie ma sensu pchać się na piętro - lokalizacja to połowa sukcesu ! Ja pracowałam w kilku kwiaciarniach i wiem że najlepiej na parterze z witryną i przede wszystkim na nowym osiedlu 😀 dużo by tu mówić dlaczego 😕 Kobieta o której pisałaś otworzyła kwiaciarnie w pawilonie to zależy jakim ? ❓ no i może trafiła 🙂 nia ma co ryzykować ❗ ❗ ❗ ❗ ❗ ❗
Cytat z Oranzeria data 24 października, 2010, 08:42powiem tak. Mój pierwszy lokal był PRAWIE przy rynku, ale trzeba było wejść w boczną uliczkę, postawić trzy kroki i wejść w bramę. Ludziom się nie chciało TYLE chodzić. I prawie co plajtłam, bo miejsce miałam fatalne. Ostatkiem sił i z pozyczką (bo lokal wessał wszystkie moje oszczędności - urok prywaciarza który podnosił czynsz ) przenioslam się . Moim skromnym zdaniem nikt nie będzie wchodził na piętro do kwiaciarni. Przede wszystkim starsze osoby, które też mogą być potencjalnym klientem. Do mnie nie wchodziły, bo byłam w bramie (a na parterze) i po prostu się bały. Noi towaru na zewnątrz nie wystawisz. Nawet zeby pezwietrzyć chińskie śmierdzące sztuczne chryzantemy.
powiem tak. Mój pierwszy lokal był PRAWIE przy rynku, ale trzeba było wejść w boczną uliczkę, postawić trzy kroki i wejść w bramę. Ludziom się nie chciało TYLE chodzić. I prawie co plajtłam, bo miejsce miałam fatalne. Ostatkiem sił i z pozyczką (bo lokal wessał wszystkie moje oszczędności - urok prywaciarza który podnosił czynsz ) przenioslam się . Moim skromnym zdaniem nikt nie będzie wchodził na piętro do kwiaciarni. Przede wszystkim starsze osoby, które też mogą być potencjalnym klientem. Do mnie nie wchodziły, bo byłam w bramie (a na parterze) i po prostu się bały. Noi towaru na zewnątrz nie wystawisz. Nawet zeby pezwietrzyć chińskie śmierdzące sztuczne chryzantemy.
Cytat z glauka data 24 października, 2010, 13:53Oranżeria stawiam Ci ajerkoniak z szarlotką za " plajtłam " :takaemotka: :takaemotka: :takaemotka: :takaemotka: :takaemotka: ! No rewelacyjne określenie ! Dawno się tak nie uśmiałam ! :clap: :clap: :clap:
Niestety tak jak piszesz czasem te kilka metrów różnicy czy parę schodów decyduje o powodzeniu przedsięwzięcia. I to nie do końca tak, że jak jesteś dobra to ludzie i tak przyjdą.... nie zawsze...często wygodnictwo zwycięża.
Oranżeria stawiam Ci ajerkoniak z szarlotką za " plajtłam " :takaemotka: :takaemotka: :takaemotka: :takaemotka: :takaemotka: ! No rewelacyjne określenie ! Dawno się tak nie uśmiałam ! :clap: :clap: :clap:
Niestety tak jak piszesz czasem te kilka metrów różnicy czy parę schodów decyduje o powodzeniu przedsięwzięcia. I to nie do końca tak, że jak jesteś dobra to ludzie i tak przyjdą.... nie zawsze...często wygodnictwo zwycięża.