dlaczego pracuję w kwiaciarni
Cytat z kwiatowe inspiracje data 19 czerwca, 2011, 10:26Cześć dziewczyny. Słuchajcie mam do Was takie pytanie, co myślicie o pracy w kwiaciarni? Czy to naprawdę jest tak mało ambitna praca? Tak uważa moja rodzinka. Twierdzą, że skoro jestem po studiach, a pracuję w kwiaciarni tzn, że mi w życiu nie wyszło, że nie mogłam znalezc lepszej pracy. A to jest akurat nieprawda, bo ja sama chciałam pracować w kwiaciarni i pracuję tu świadomie. Dzwoniła do mnie teraz jedna ciotka, ze ona ma dla mnie pracę, bo co to za praca w kwiaciarni. Po czym zadzwoniła inna ciotka, że jak to ja nie chcę tamtej pracy i że ja jestem chyba w lesie chowana, bo nie chcę pracować w biurze. Tak mi się przykro zrobiło, że nawet sobie nie wyobrażacie.... Czy inni ludzie też tak myślą? Co jakbym pracowała w banku, albo w korporacji to byłaby porządna praca!? A może nie wszyscy lecą na kasę i chcą robić to co lubię. Już sama nie wiem co wtedy odpowiadać... To przykre, że ludzie mają taką opinię. A najgorsze jest to, że cała moja rodzinka nie wie nawet na czym polega praca florysty i co to jest florystyka, a kwiaciarnia kojarzy im się z budą z kwiatami. To strasznie przykre 😥 😥 😥 Bo mnie to tylko zniechęca do tej pracy i dołuje. Już sama zaczynam tak myśleć, że wszyscy tak mnie postrzegają... 🙁
Cześć dziewczyny. Słuchajcie mam do Was takie pytanie, co myślicie o pracy w kwiaciarni? Czy to naprawdę jest tak mało ambitna praca? Tak uważa moja rodzinka. Twierdzą, że skoro jestem po studiach, a pracuję w kwiaciarni tzn, że mi w życiu nie wyszło, że nie mogłam znalezc lepszej pracy. A to jest akurat nieprawda, bo ja sama chciałam pracować w kwiaciarni i pracuję tu świadomie. Dzwoniła do mnie teraz jedna ciotka, ze ona ma dla mnie pracę, bo co to za praca w kwiaciarni. Po czym zadzwoniła inna ciotka, że jak to ja nie chcę tamtej pracy i że ja jestem chyba w lesie chowana, bo nie chcę pracować w biurze. Tak mi się przykro zrobiło, że nawet sobie nie wyobrażacie.... Czy inni ludzie też tak myślą? Co jakbym pracowała w banku, albo w korporacji to byłaby porządna praca!? A może nie wszyscy lecą na kasę i chcą robić to co lubię. Już sama nie wiem co wtedy odpowiadać... To przykre, że ludzie mają taką opinię. A najgorsze jest to, że cała moja rodzinka nie wie nawet na czym polega praca florysty i co to jest florystyka, a kwiaciarnia kojarzy im się z budą z kwiatami. To strasznie przykre 😥 😥 😥 Bo mnie to tylko zniechęca do tej pracy i dołuje. Już sama zaczynam tak myśleć, że wszyscy tak mnie postrzegają... 🙁
Cytat z AgusiaMK data 19 czerwca, 2011, 10:55uszy do góry i nie przejmuj się
ja u siebie w rodzinie mam tak że najpierw się pytali kto to jest florysta bo nigdy nie słyszeli o takim kimś później stwierdzali że po co takie drogie kursy, a i tak wyszło że jak mam działalność swoją to przecież tak naprawdę nie pracuje więc dziwne postrzeganie jest ludzi.
ja już dawno przestałam się rodziną przejmować i spełniamy z mężem swoje marzenia jak tylko możemy.
uszy do góry i nie przejmuj się
ja u siebie w rodzinie mam tak że najpierw się pytali kto to jest florysta bo nigdy nie słyszeli o takim kimś później stwierdzali że po co takie drogie kursy, a i tak wyszło że jak mam działalność swoją to przecież tak naprawdę nie pracuje więc dziwne postrzeganie jest ludzi.
ja już dawno przestałam się rodziną przejmować i spełniamy z mężem swoje marzenia jak tylko możemy.
Cytat z kwiatowe inspiracje data 19 czerwca, 2011, 11:28Ja wiem, że najlepiej się nie przejmować, ale jak się mieszka jeszcze z rodzinką, to trudno się od tego odciąć. Dla nich liczy się tylko praca w banku, albo w biurze, bo to wg nich ambitna praca, a nie taka jak w kwiaciarni, której wg nich trzeba się wstydzić. Najgorzej, że jak mi tak gadają to jest to tak dołujące, że ja powoli się sama zniechęcam i łapie się na tym, że jak kogoś spotkam kogo nie widziałam ileś lat, to nie mówię gdzie pracuje, bo już zaczęłam myśleć, że wszyscy tak myślą, ze skoro pracuje w kwiaciarni to mi w życiu nie wyszło i ze jestem mało zaradna...
Ja wiem, że najlepiej się nie przejmować, ale jak się mieszka jeszcze z rodzinką, to trudno się od tego odciąć. Dla nich liczy się tylko praca w banku, albo w biurze, bo to wg nich ambitna praca, a nie taka jak w kwiaciarni, której wg nich trzeba się wstydzić. Najgorzej, że jak mi tak gadają to jest to tak dołujące, że ja powoli się sama zniechęcam i łapie się na tym, że jak kogoś spotkam kogo nie widziałam ileś lat, to nie mówię gdzie pracuje, bo już zaczęłam myśleć, że wszyscy tak myślą, ze skoro pracuje w kwiaciarni to mi w życiu nie wyszło i ze jestem mało zaradna...
Cytat z magdalena data 19 czerwca, 2011, 13:37Bzdury,bzdury, i jeszcze raz bzdury...czego to ludzie nie wymyślą,żeby się pokazać ,jacy to mądrzy są :teeth: ...jeśli praca w kwiaciarni jest taka mało ambitna , to ktoś kto pracuje np w oczyszczaniu miasta zdaniem takich mędrców powinien sobie strzelić pewnie w łeb ze wstydu...Każda praca jest cenna i wartościowa,a nasza-taka trochę artystyczna,twórcza-no nie?A ile daje radości...Nie słuchać głupich ludzi -taka jest moja rada
Bzdury,bzdury, i jeszcze raz bzdury...czego to ludzie nie wymyślą,żeby się pokazać ,jacy to mądrzy są :teeth: ...jeśli praca w kwiaciarni jest taka mało ambitna , to ktoś kto pracuje np w oczyszczaniu miasta zdaniem takich mędrców powinien sobie strzelić pewnie w łeb ze wstydu...Każda praca jest cenna i wartościowa,a nasza-taka trochę artystyczna,twórcza-no nie?A ile daje radości...Nie słuchać głupich ludzi -taka jest moja rada
Cytat z Jadwiga data 19 czerwca, 2011, 13:47Jeśli lubicie swoją pracę, to wytłumaczcie rodzinom, że wolicie pracować z kwiatami niż angażować się w "wyścigi szczurów" w jakiejś korporacji.
Poglądy, że praca w biurze nobilituje, wywodzą się z czasów powojennych, kiedy największym awansem społecznym dla dzieci robotników i rolników było "dostać się do biura", nieważne , czy ta praca przynosiła jakąś satysfakcję.
Naprawdę nie macie innego wyjścia, tylko NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ gadaniem dalszej rodziny, a najbliższym tłumaczyć, że ta praca sprawia Wam radość, nie zmienicie jej na inną.
Trzymajcie się.
Jeśli lubicie swoją pracę, to wytłumaczcie rodzinom, że wolicie pracować z kwiatami niż angażować się w "wyścigi szczurów" w jakiejś korporacji.
Poglądy, że praca w biurze nobilituje, wywodzą się z czasów powojennych, kiedy największym awansem społecznym dla dzieci robotników i rolników było "dostać się do biura", nieważne , czy ta praca przynosiła jakąś satysfakcję.
Naprawdę nie macie innego wyjścia, tylko NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ gadaniem dalszej rodziny, a najbliższym tłumaczyć, że ta praca sprawia Wam radość, nie zmienicie jej na inną.
Trzymajcie się.
Cytat z konwalia28 data 19 czerwca, 2011, 16:00Kochane...dawno mnie nie było,ale już jestem...Powrót rozpocznę komentując ten ów temat..Ja też miewam takie sytuacje,choć mam kwiaciarnię od ponad 4ech lat...a jednak po dziś dzień spotykam się z różnymi dziwnymi pytaniami.Jako,że co niektórzy wiedzą,że mam wyższe wykształcenie,pytają-a na tej scianie to chyba lepiej wywiesić tytuł magistra aniżeli jakiś dyplomik ukończenia JAKIEGOŚ kursu,bo przecież co to za zawód ta FLORECISTKA...No wierzcie mi,paść można...Teraz,po tylu latach,to już tylko komentuje to uśmiechem,szkoda naszych nerwów.Róbmy to co lubimy i to co chcemy robić,bo nikomu nic do tego.A poza tym nie zmienimy ludzi i ich dziwnego podejścia,upłynie jeszcze wody zanim nasz zawód bedzie w pełni uznawany. A więc głowy do góry i nie wiejemy do biur,tylko robimy to co NAS kręci,a nie innych..Ja akurat mam oparcie w rodzinie od samego początku,więc jest łatwiej,ale tak czy inaczej trzeba włączyć OLEWATORY i nie dać się;)Pozdrawiam Was wszystkie FLORECISTKI!Szable w dłoń i do boju! :inlove: :adore: :upup:
Kochane...dawno mnie nie było,ale już jestem...Powrót rozpocznę komentując ten ów temat..Ja też miewam takie sytuacje,choć mam kwiaciarnię od ponad 4ech lat...a jednak po dziś dzień spotykam się z różnymi dziwnymi pytaniami.Jako,że co niektórzy wiedzą,że mam wyższe wykształcenie,pytają-a na tej scianie to chyba lepiej wywiesić tytuł magistra aniżeli jakiś dyplomik ukończenia JAKIEGOŚ kursu,bo przecież co to za zawód ta FLORECISTKA...No wierzcie mi,paść można...Teraz,po tylu latach,to już tylko komentuje to uśmiechem,szkoda naszych nerwów.Róbmy to co lubimy i to co chcemy robić,bo nikomu nic do tego.A poza tym nie zmienimy ludzi i ich dziwnego podejścia,upłynie jeszcze wody zanim nasz zawód bedzie w pełni uznawany. A więc głowy do góry i nie wiejemy do biur,tylko robimy to co NAS kręci,a nie innych..Ja akurat mam oparcie w rodzinie od samego początku,więc jest łatwiej,ale tak czy inaczej trzeba włączyć OLEWATORY i nie dać się;)Pozdrawiam Was wszystkie FLORECISTKI!Szable w dłoń i do boju! :inlove: :adore: :upup:
Cytat z hahania data 20 czerwca, 2011, 08:55Wiem o czym mowisz, takie sa niestety stereotypy spoleczne. Bank, czy biuro to cos lepszego...Bo wiesz nie ubrudzisz sie, siedzisz 8 godz. itp. U mnie nawet znajomi niektorzy tak patrza (mgr a stoi za lada).
Jesli mieszkasz z rodzina, ktora tak Cie doluje powinnas popracowac nad ich wiedza. Wyjasnij co to jest florystyka, czym sie rozni od sprzedawania wiechcia w pazlotku. Pokaz zdjecia z pokazow, mistrzostw. Zwroc uwage na kwiaty podczas jakichs imprez w TV (eleganckie sluby, koncert noworoczny w Operze Wiedenskiej itp.).Pokaz kariery zachodnich florystow. W tej dziedzinie mozesz kiedys zostac mistrzem, w banku raczej takiej szansy nie masz. Rodzina bazuje na wyobrazeniu o kwiaciarzu-badylarzu, prawdopodobnie nie znaja tej pieknej dziedziny rzemiosla, ktore zbliza sie do sztuki. Opowiedz im i glowa do gory!
Wiem o czym mowisz, takie sa niestety stereotypy spoleczne. Bank, czy biuro to cos lepszego...Bo wiesz nie ubrudzisz sie, siedzisz 8 godz. itp. U mnie nawet znajomi niektorzy tak patrza (mgr a stoi za lada).
Jesli mieszkasz z rodzina, ktora tak Cie doluje powinnas popracowac nad ich wiedza. Wyjasnij co to jest florystyka, czym sie rozni od sprzedawania wiechcia w pazlotku. Pokaz zdjecia z pokazow, mistrzostw. Zwroc uwage na kwiaty podczas jakichs imprez w TV (eleganckie sluby, koncert noworoczny w Operze Wiedenskiej itp.).Pokaz kariery zachodnich florystow. W tej dziedzinie mozesz kiedys zostac mistrzem, w banku raczej takiej szansy nie masz. Rodzina bazuje na wyobrazeniu o kwiaciarzu-badylarzu, prawdopodobnie nie znaja tej pieknej dziedziny rzemiosla, ktore zbliza sie do sztuki. Opowiedz im i glowa do gory!
Cytat z parviflora data 20 czerwca, 2011, 09:17Niestety i ja doświadczyłam podobnych komentarzy, i to w najbliższej rodzinie... Zaczęło się już na studiach - a na co ci ta botanika? jakbyś poszła na genetykę... Potem jak pracowałam w hurtowni art. zoologicznych - naprawdę praca sprawiała mi wiele frajdy, zwłaszcza kontakty z klientami, czasem z ich pupilami, dawanie porad itp - a mogłaś iść na weterynarię... A mogłaś też iść na stomatologię po tej twojej biologii... Na co ci kwiaciarnia? co z tego będziesz miała? SATYSFAKCJĘ, ŻE ROBIĘ COŚ CO KOCHAM i wcale to nie jest takie proste jak się wam wszystkim wydaje! I pomału - ale przekonałam wszystkich! Teraz są może nie zachwyceni - ale szanują. Kilka niedowiarków - że przeciez to jest nic, prościzna itd - sprawdziłam dając do ułożenia jakiś bukiet... Potem pochylili czółko 🙂 więc może tym sposobem ich weź? Niech spróbują coś ułożyć... dobrać kolory, kształty, faktury...
Głowa do góry - najgorsze jest przejmować się gadaniem. A ludzie gadali, gadają i gadać będą - taka ich natura!
Niestety i ja doświadczyłam podobnych komentarzy, i to w najbliższej rodzinie... Zaczęło się już na studiach - a na co ci ta botanika? jakbyś poszła na genetykę... Potem jak pracowałam w hurtowni art. zoologicznych - naprawdę praca sprawiała mi wiele frajdy, zwłaszcza kontakty z klientami, czasem z ich pupilami, dawanie porad itp - a mogłaś iść na weterynarię... A mogłaś też iść na stomatologię po tej twojej biologii... Na co ci kwiaciarnia? co z tego będziesz miała? SATYSFAKCJĘ, ŻE ROBIĘ COŚ CO KOCHAM i wcale to nie jest takie proste jak się wam wszystkim wydaje! I pomału - ale przekonałam wszystkich! Teraz są może nie zachwyceni - ale szanują. Kilka niedowiarków - że przeciez to jest nic, prościzna itd - sprawdziłam dając do ułożenia jakiś bukiet... Potem pochylili czółko 🙂 więc może tym sposobem ich weź? Niech spróbują coś ułożyć... dobrać kolory, kształty, faktury...
Głowa do góry - najgorsze jest przejmować się gadaniem. A ludzie gadali, gadają i gadać będą - taka ich natura!
Cytat z sanvitalia data 20 czerwca, 2011, 12:16Nie można być przecież jak Prince Polo i smakować wszystkim 😀
Ja właściwie nie miałam za dużego wyboru 😀 , bo ogrodnictwo i pracownię prowadzą rodzice. Do pewnego momentu kwiatów szczerze nienawidziłam 😀 Kiedyś,będąc jeszcze LO, ja jakiejś imprezie, gdzie wręczane były kwiaty doszłam do wniosku, że wszystkie są na jedno kopyto, w dodatku takie bez polotu, z toną folii i staniolem, no ogólnie mówiąc beznadziejne. I pomyślałam sobie, że przecież u nas takich nie robimy. Rodzice jeżdżą na pokazy, warsztaty, robią potem te różne nowości i cuda 😀 , ale ludzie nie wiedzą, nie są świadomi co z kwiatami można zrobić. No i zaczęłam z nimi jeździć, później już po szkole kurs i tak pomagałam. Głównie w weekendy i latem, bo studia, ale czasem też przyjeżdżałam w tygodniu jak było więcej zamówień, albo DK itd. Z czasem stałam się osobą odpowiedzialną za śluby 😀 Bo zaczęło mnie wkurzać, że panny młode albo z kulkami z róż albo z odwróconymi kroplami bez ładu i składu paradują; że te wszystkie bukiety są wręcz takie same. I zaczęłam promować to co pokazywane było na pokazach. + kolejne warsztaty, jedne, drugie itd. Z pracą w zawodzie po studiach też łatwo nie jest, no więc miękkie lądowanie, bo rodzice przecież mają swoją firmę. Znalazłam pracę w zawodzie, ale do kwiatów i tak wracałam. Praca z czasem okazała się być nudna i nierozwijająca, więc znów kwiaty 🙂
Szczerze mówiąc wisi mi to czy ktoś uważa, że florystyka to dno, że kwiaty to = buda przy cmentarzu itd. Moi rodzice też są po studiach, a że robią to co robią to wynik trochę poprzedniego ustroju, trochę dzieło przypadku. Też się nasłuchali różnych rzeczy. Mnie się też znajomi dziwili, ale do momentu kiedy zobaczyli co robię. Że nie są to w kółko zbitki kwiatowe, tylko czasem naprawdę fajne rzeczy. Rzeczy, o których nie mieliby pojęcia, gdybym im ich nie pokazała 😀
Nie martw się tym co inni mówią, bo naprawdę ważne, żeby być samemu zadowolonym, a nie zadowalać innych 😀
Nie można być przecież jak Prince Polo i smakować wszystkim 😀
Ja właściwie nie miałam za dużego wyboru 😀 , bo ogrodnictwo i pracownię prowadzą rodzice. Do pewnego momentu kwiatów szczerze nienawidziłam 😀 Kiedyś,będąc jeszcze LO, ja jakiejś imprezie, gdzie wręczane były kwiaty doszłam do wniosku, że wszystkie są na jedno kopyto, w dodatku takie bez polotu, z toną folii i staniolem, no ogólnie mówiąc beznadziejne. I pomyślałam sobie, że przecież u nas takich nie robimy. Rodzice jeżdżą na pokazy, warsztaty, robią potem te różne nowości i cuda 😀 , ale ludzie nie wiedzą, nie są świadomi co z kwiatami można zrobić. No i zaczęłam z nimi jeździć, później już po szkole kurs i tak pomagałam. Głównie w weekendy i latem, bo studia, ale czasem też przyjeżdżałam w tygodniu jak było więcej zamówień, albo DK itd. Z czasem stałam się osobą odpowiedzialną za śluby 😀 Bo zaczęło mnie wkurzać, że panny młode albo z kulkami z róż albo z odwróconymi kroplami bez ładu i składu paradują; że te wszystkie bukiety są wręcz takie same. I zaczęłam promować to co pokazywane było na pokazach. + kolejne warsztaty, jedne, drugie itd. Z pracą w zawodzie po studiach też łatwo nie jest, no więc miękkie lądowanie, bo rodzice przecież mają swoją firmę. Znalazłam pracę w zawodzie, ale do kwiatów i tak wracałam. Praca z czasem okazała się być nudna i nierozwijająca, więc znów kwiaty 🙂
Szczerze mówiąc wisi mi to czy ktoś uważa, że florystyka to dno, że kwiaty to = buda przy cmentarzu itd. Moi rodzice też są po studiach, a że robią to co robią to wynik trochę poprzedniego ustroju, trochę dzieło przypadku. Też się nasłuchali różnych rzeczy. Mnie się też znajomi dziwili, ale do momentu kiedy zobaczyli co robię. Że nie są to w kółko zbitki kwiatowe, tylko czasem naprawdę fajne rzeczy. Rzeczy, o których nie mieliby pojęcia, gdybym im ich nie pokazała 😀
Nie martw się tym co inni mówią, bo naprawdę ważne, żeby być samemu zadowolonym, a nie zadowalać innych 😀
Cytat z orchidea.m data 20 czerwca, 2011, 14:23Ja akurat i kwiaty lubię i biuro, ale nigdy bym nie pomyślała ani nie powiedziała, że praca w kwiaciarni jest mniej ambitna! Rozumiem - prezes, dyrektor, kierownik - to moze być ambitna, twórcza i rozwojowa praca (choć też nie zawsze), ale zwykły szary pracownik, asystent, referent czy co tam jeszcze, który "przekłada papierki" to jest szczyt ambicji? No ciekawe...hehehe
Żeby nie było - teraz takiej właśnie biurowej pracy szukam 😉
Ja akurat i kwiaty lubię i biuro, ale nigdy bym nie pomyślała ani nie powiedziała, że praca w kwiaciarni jest mniej ambitna! Rozumiem - prezes, dyrektor, kierownik - to moze być ambitna, twórcza i rozwojowa praca (choć też nie zawsze), ale zwykły szary pracownik, asystent, referent czy co tam jeszcze, który "przekłada papierki" to jest szczyt ambicji? No ciekawe...hehehe
Żeby nie było - teraz takiej właśnie biurowej pracy szukam 😉