czy to w ogole ma sens?
Cytat z kasiapek data 30 grudnia, 2010, 19:31Potrzebuję porady, licze bardzo na Was.
na poczatku stycznia zamierzam zarejestrowac działalnosc gospodarcza (rzeczywiste rozpoczecie planowałam na kwiecien - maj).W tak zwanym miedzyczasie targi, reklama, strona internetowa itp. Na początek ma a raczej miała to byc działalnosc zwiazana ze slubami, dekoracje kosciołow, bukiety, samochody , za rok chciałąm wziac pozyczke na działalnosci i otworzyc kwiaciarnie - tak planowałam.
No i własnie dzis dostalam propozycje, która zburzyła cały moj plan i narobiła mętliku w głowie. Znajoma zaproponowała mi wynajem lokalu - lokal jest w niewielkiej odległosci od mojego domu (co ma dla mnie ogromne znaczenie, bo mam małą jeszcze córeczke, małż pracuje a mamy 1 auto, mogłabym latac piechotką), jest w bardzo dobrym miejscu - tzn, tak myslę - przy głównej ulicy w dzielnicy katowic, obok poczta, duża bazylika, cmentarz, klinika, szpital, szkoła, przedszkole, uczelnia wyższa, kilka nowych osiedli a ciagle powstaja kolejne - głównie szeregowce z ogródkami wiec ogrodowe/balkonowe mogłyby ładnie schodzic.. Konkurencja jakies 100 m dalej, budka przycmentarna nastawiona na stroiki nagrobne i kawałek dalej druga kwiaciarnia - niskie ceny, niska jakosc (róze owiniete sizalem, sreberka itp klimaty). "moj" lokal ma 40 m2, jest do remontu (wyprowadza sie spożywczak), jest duża witryna, parking niestety mały. Czynsz ok 2500 zł, ale na poczatek jakies 2 tysiaki . Dla mnie to i tak kupa kasy.no i teraz główne problemy
- nie mam w tej chwili takich oszczednosci zeby zapewnic sobie w miare spokojne bytowanie gdybym weszła w ten interes, z tego co mam mogłabym opłacic minimalny remont, zakup towaru i szlus. Musiałabym wziac pożyczke ale poniewaz dopiero zaczynam moge miec z tym problem, raczej odpada kredyt na działalnosc bo wymagają minimum pół roku prowadzenia firmy - jedyne co mogłąbym dostac to kredyt konsumpcyjny. Czyli wysoko oprocentowany.
- jestem zatrudniona na etacie (8 godz. pracy pon-piątek, 8:00-16:00) i poki co nie zamierzam z pracy rezygnowac bo kwiaciarnia to interes niepewny a ja nie moge sobie pozwolic zeby zostac na lodzie i z kredytami do spłacania (mamy z malżem hipoteczny na dom) . Musiałabym znaleźć kogos na poczatek - jakies zlecenie czy cus zeby uniknac zatrudniania pracownika i generowania kosztów zwiazanych z zusami.
Tylko no własnie czy ja dam rade? Płacic taki czynsz, spłacac pożyczkę, zus (na szczescie tylko zdrowotne poki pracuję), opłacic pracownika i jeszcze wyjsc na cos, chocby na zero? w dodatku ten cholerny kryzys, podwyżki, zły czas na zaczynanie działalnosci...wiem ze na pocztaku trzeba dokładac ale boje sie ze koszty mnie przerosną. Wchodzic w to w ogole czy dac sobie poki co spokój? jak myslicie?
z emocji az sie trzese i uszy mnie pieka, juz widze siebie oczami wyobrazni we wlasnej kwiaciarni ale zdrowy rozsadek kaze mi rozwazyc wszystko na milion sposobów, zebym potem nie płakała gorzkimi łzami....mam nadzieje ze napiszecie cos pozytywnego, ale piszcie szczerze co myslicie... ile w ogole trzeba by miec kasy na poczatek - powiedzmy takie minimum zeby cokolwiek zaczynac?
Potrzebuję porady, licze bardzo na Was.
na poczatku stycznia zamierzam zarejestrowac działalnosc gospodarcza (rzeczywiste rozpoczecie planowałam na kwiecien - maj).W tak zwanym miedzyczasie targi, reklama, strona internetowa itp. Na początek ma a raczej miała to byc działalnosc zwiazana ze slubami, dekoracje kosciołow, bukiety, samochody , za rok chciałąm wziac pozyczke na działalnosci i otworzyc kwiaciarnie - tak planowałam.
No i własnie dzis dostalam propozycje, która zburzyła cały moj plan i narobiła mętliku w głowie. Znajoma zaproponowała mi wynajem lokalu - lokal jest w niewielkiej odległosci od mojego domu (co ma dla mnie ogromne znaczenie, bo mam małą jeszcze córeczke, małż pracuje a mamy 1 auto, mogłabym latac piechotką), jest w bardzo dobrym miejscu - tzn, tak myslę - przy głównej ulicy w dzielnicy katowic, obok poczta, duża bazylika, cmentarz, klinika, szpital, szkoła, przedszkole, uczelnia wyższa, kilka nowych osiedli a ciagle powstaja kolejne - głównie szeregowce z ogródkami wiec ogrodowe/balkonowe mogłyby ładnie schodzic.. Konkurencja jakies 100 m dalej, budka przycmentarna nastawiona na stroiki nagrobne i kawałek dalej druga kwiaciarnia - niskie ceny, niska jakosc (róze owiniete sizalem, sreberka itp klimaty). "moj" lokal ma 40 m2, jest do remontu (wyprowadza sie spożywczak), jest duża witryna, parking niestety mały. Czynsz ok 2500 zł, ale na poczatek jakies 2 tysiaki . Dla mnie to i tak kupa kasy.
no i teraz główne problemy
- nie mam w tej chwili takich oszczednosci zeby zapewnic sobie w miare spokojne bytowanie gdybym weszła w ten interes, z tego co mam mogłabym opłacic minimalny remont, zakup towaru i szlus. Musiałabym wziac pożyczke ale poniewaz dopiero zaczynam moge miec z tym problem, raczej odpada kredyt na działalnosc bo wymagają minimum pół roku prowadzenia firmy - jedyne co mogłąbym dostac to kredyt konsumpcyjny. Czyli wysoko oprocentowany.
- jestem zatrudniona na etacie (8 godz. pracy pon-piątek, 8:00-16:00) i poki co nie zamierzam z pracy rezygnowac bo kwiaciarnia to interes niepewny a ja nie moge sobie pozwolic zeby zostac na lodzie i z kredytami do spłacania (mamy z malżem hipoteczny na dom) . Musiałabym znaleźć kogos na poczatek - jakies zlecenie czy cus zeby uniknac zatrudniania pracownika i generowania kosztów zwiazanych z zusami.
Tylko no własnie czy ja dam rade? Płacic taki czynsz, spłacac pożyczkę, zus (na szczescie tylko zdrowotne poki pracuję), opłacic pracownika i jeszcze wyjsc na cos, chocby na zero? w dodatku ten cholerny kryzys, podwyżki, zły czas na zaczynanie działalnosci...wiem ze na pocztaku trzeba dokładac ale boje sie ze koszty mnie przerosną. Wchodzic w to w ogole czy dac sobie poki co spokój? jak myslicie?
z emocji az sie trzese i uszy mnie pieka, juz widze siebie oczami wyobrazni we wlasnej kwiaciarni ale zdrowy rozsadek kaze mi rozwazyc wszystko na milion sposobów, zebym potem nie płakała gorzkimi łzami....
mam nadzieje ze napiszecie cos pozytywnego, ale piszcie szczerze co myslicie... ile w ogole trzeba by miec kasy na poczatek - powiedzmy takie minimum zeby cokolwiek zaczynac?
Cytat z Jagna_aa data 30 grudnia, 2010, 20:24To ja jako pierwsza podzielę się moimi przemyśleniami:
Prowadzę kwiaciarnię od 4 lat. Na początku miałam fatalną pracownicę na pół etatu i kosztowało mnie to wiele nerwów - musiałam po Niej poprawiać i nie byłam zadowolona z jakości obsługi klienta.
Od 3 lat zatrudniam na cały etet dziewczynę - prawie idealną - zorganizowana, dobrze i szybko pracuje - doświadczenie w handlu i obsłudze klienta - ogromne.
Mając pracownika nadal jestem CODZIENNIE minimum 6 godzin w kwiaciarni (Czynna od 9-17) Nie ma takiej możliwości, żeby rozkręcać interes pracując "gdzieś" na etacie. Nie dopilnujesz tego dobrze, a pracownik nie poprowadzi Ci tego, tak jak TY CHCESZ. Chociażby dlatego, że za mało z Nim będziesz przebywać i nie będziesz kontrolować, tego, co i jak robi - nie będziesz rozmawiać, tłumaczyć itd. Poza tym klient nie pozna CIEBIE i nie będzie twojego interesu utożsamiał z Tobą, tylko z jakąś Panią Kwiaciarką. Ja bym nie zaczynała w tej branży z planem - niech ktoś robi, a ja tego tylko doglądnę - to nierealne. Chyba, że myślisz w kategoriach - wykładam kasę, inwestuję, a pracownik ma na mnie pracować przynosić zyski dla właściciela. To jeśli taki masz plan - to wybacz, ale nie ta branża. Tu się pracuje od 2 w nocy po 12-16 godzin, a w okresie świąt czasem 72 godziny non-stop. A kasa... hmmm, po 4 latach wiem, że to nie interes mojego życia - na 12 miesięcy zarabia się 4-5 miesięce reszta to prawie zero lub pod kreską.
Nie chcę Cię zniechęcać, bo prowadzenie kwiaciarni i PRACA W NIEJ daje ogromną satysfakcję, rozwija zdolności, poszerza kontakty i pobudza Cię do działania, ale nie jest też łatwa, czysta i przyjemna - jest brudno, trudno i czasem strasznie przykro, gdy cos nie wychodzi i padasz ze zmęczenia, a utarg mizerny...Odpowiadając krótko - na pewno warto, ale trzeba to dobrze przemyśleć i policzyć. Czasem trzeba chwilkę poczekać i dobrze się przygotować, ale czasem warto póść na żywioł - zadecyduj sama, jak zrobisz - będzie dobrze! Odwagi i powodzenia!
To ja jako pierwsza podzielę się moimi przemyśleniami:
Prowadzę kwiaciarnię od 4 lat. Na początku miałam fatalną pracownicę na pół etatu i kosztowało mnie to wiele nerwów - musiałam po Niej poprawiać i nie byłam zadowolona z jakości obsługi klienta.
Od 3 lat zatrudniam na cały etet dziewczynę - prawie idealną - zorganizowana, dobrze i szybko pracuje - doświadczenie w handlu i obsłudze klienta - ogromne.
Mając pracownika nadal jestem CODZIENNIE minimum 6 godzin w kwiaciarni (Czynna od 9-17) Nie ma takiej możliwości, żeby rozkręcać interes pracując "gdzieś" na etacie. Nie dopilnujesz tego dobrze, a pracownik nie poprowadzi Ci tego, tak jak TY CHCESZ. Chociażby dlatego, że za mało z Nim będziesz przebywać i nie będziesz kontrolować, tego, co i jak robi - nie będziesz rozmawiać, tłumaczyć itd. Poza tym klient nie pozna CIEBIE i nie będzie twojego interesu utożsamiał z Tobą, tylko z jakąś Panią Kwiaciarką. Ja bym nie zaczynała w tej branży z planem - niech ktoś robi, a ja tego tylko doglądnę - to nierealne. Chyba, że myślisz w kategoriach - wykładam kasę, inwestuję, a pracownik ma na mnie pracować przynosić zyski dla właściciela. To jeśli taki masz plan - to wybacz, ale nie ta branża. Tu się pracuje od 2 w nocy po 12-16 godzin, a w okresie świąt czasem 72 godziny non-stop. A kasa... hmmm, po 4 latach wiem, że to nie interes mojego życia - na 12 miesięcy zarabia się 4-5 miesięce reszta to prawie zero lub pod kreską.
Nie chcę Cię zniechęcać, bo prowadzenie kwiaciarni i PRACA W NIEJ daje ogromną satysfakcję, rozwija zdolności, poszerza kontakty i pobudza Cię do działania, ale nie jest też łatwa, czysta i przyjemna - jest brudno, trudno i czasem strasznie przykro, gdy cos nie wychodzi i padasz ze zmęczenia, a utarg mizerny...
Odpowiadając krótko - na pewno warto, ale trzeba to dobrze przemyśleć i policzyć. Czasem trzeba chwilkę poczekać i dobrze się przygotować, ale czasem warto póść na żywioł - zadecyduj sama, jak zrobisz - będzie dobrze! Odwagi i powodzenia!
Cytat z orchidea.m data 30 grudnia, 2010, 20:30kurcze - załamać się można czytając takie wpisy.... w ogóle na forum ostatnio smutek i nostalgia...chyba rzeczywiście kryzys jakiś..
kurcze - załamać się można czytając takie wpisy.... w ogóle na forum ostatnio smutek i nostalgia...chyba rzeczywiście kryzys jakiś..
Cytat z Jagna_aa data 30 grudnia, 2010, 20:33Dlaczego załamać?
Nie wszędzie prowadzenie kwiaciarni to bajka, łatwo nie jest a efekt finansowy mierny - czy mimo tego mam napisać - otwieraj dziewczyno - idź na żywioł - przecież nie o to chodzi prawda?
Pozdrawiam - wcale nie zdołowana i nie załamana kryzysem - po prostu realistka
Dlaczego załamać?
Nie wszędzie prowadzenie kwiaciarni to bajka, łatwo nie jest a efekt finansowy mierny - czy mimo tego mam napisać - otwieraj dziewczyno - idź na żywioł - przecież nie o to chodzi prawda?
Pozdrawiam - wcale nie zdołowana i nie załamana kryzysem - po prostu realistka
Cytat z orchidea.m data 30 grudnia, 2010, 20:37Jagna - nie odbieraj moich slów personalnie, po prostu mam momenty zwątpienia...bo przecież o to chodzi żeby na interesie zarabiać a jak piszecie, że wiecznie dokładać trzeba to już nie wiem o co tu kaman.,... 🙄
Jagna - nie odbieraj moich slów personalnie, po prostu mam momenty zwątpienia...bo przecież o to chodzi żeby na interesie zarabiać a jak piszecie, że wiecznie dokładać trzeba to już nie wiem o co tu kaman.,... 🙄
Cytat z kasiapek data 30 grudnia, 2010, 20:40Jagna ja nie jestem zupelnie poczatkujaca, juz kiedys miałam własna działalnosc i przez krótki czas kwiaciarnie i wiem ze to ciezka praca, szmata, miotła i brud za paznokciami a nie tylko fiołki i róze. Chce docelowo sama pracowac w kwiaciarni, bo to kocham i zrezygnowac z pracy, lecz na poczatek nie chce palic za sobą mostów, zwalniac sie i stawiac wszystkiego na 1 karte bo jest kryzys i róznie moze byc. I choc marze o kwiaciarni i nienawidze swojej biurowej dziubdzianiny to jednak życ trzeba miec za co, taka prawda. Dlatego chciałabym wdrozyc taki plan i sama nie wiem czy to nie poroniony pomysł
I dzieki za opinie, kazda jest dla mnie b. cenna 😀
Jagna ja nie jestem zupelnie poczatkujaca, juz kiedys miałam własna działalnosc i przez krótki czas kwiaciarnie i wiem ze to ciezka praca, szmata, miotła i brud za paznokciami a nie tylko fiołki i róze. Chce docelowo sama pracowac w kwiaciarni, bo to kocham i zrezygnowac z pracy, lecz na poczatek nie chce palic za sobą mostów, zwalniac sie i stawiac wszystkiego na 1 karte bo jest kryzys i róznie moze byc. I choc marze o kwiaciarni i nienawidze swojej biurowej dziubdzianiny to jednak życ trzeba miec za co, taka prawda. Dlatego chciałabym wdrozyc taki plan i sama nie wiem czy to nie poroniony pomysł
I dzieki za opinie, kazda jest dla mnie b. cenna 😀
Cytat z parviflora data 30 grudnia, 2010, 20:41Napiszę tylko tyle: ja bym zaryzykowała. A oprócz kwiaciarnianych przygód - dołożyłabym coś jeszcze. I tak np ja pakuję prezenty, robię kartki i zaproszenia ślubne, dekoruję kwiatami doniczkowymi rózne miejsca. I te zajęcia często dają utarg, który byłby zerowy, gdyby nie one. Powodzenia!
a - i to ma być ostatni rok, taki kulminacyjny - jeśli chodzi o krajzys u nas 😉 więc głowa do góry!
Napiszę tylko tyle: ja bym zaryzykowała. A oprócz kwiaciarnianych przygód - dołożyłabym coś jeszcze. I tak np ja pakuję prezenty, robię kartki i zaproszenia ślubne, dekoruję kwiatami doniczkowymi rózne miejsca. I te zajęcia często dają utarg, który byłby zerowy, gdyby nie one. Powodzenia!
a - i to ma być ostatni rok, taki kulminacyjny - jeśli chodzi o krajzys u nas 😉 więc głowa do góry!
Cytat z Sumek data 31 grudnia, 2010, 10:43Doberek Wszystkim, Ja zdecydowałem się otworzyć w lutym małą kwiaciarnię na wsi, jako dodatek do innej działalności. Trochę poczytałem wpisy i wniosek jeden kwiaciarnia jak każdy inny biznes raz się uda a raz nie ale trzeba próbować 🙂
Doberek Wszystkim, Ja zdecydowałem się otworzyć w lutym małą kwiaciarnię na wsi, jako dodatek do innej działalności. Trochę poczytałem wpisy i wniosek jeden kwiaciarnia jak każdy inny biznes raz się uda a raz nie ale trzeba próbować 🙂
Cytat z zielonafarbka data 31 grudnia, 2010, 12:56Kaśka :hysteric: :teeth:
lokal blisko domu,bazylika cmentarz szkoła... no marzenie. zaryzykuj, masz talent i doświadczenie.
moja rada: nie łap dwoch srok za ogon...
Kaśka :hysteric: :teeth:
lokal blisko domu,bazylika cmentarz szkoła... no marzenie. zaryzykuj, masz talent i doświadczenie.
moja rada: nie łap dwoch srok za ogon...
Cytat z kwiatowe inspiracje data 31 grudnia, 2010, 20:11Dokładnie nie możesz lapać dwóch srok za ogon... Musisz się na coś zdecydować. Może na początek pracownia florystyczna, bo to zawsze luzne godziny pracy i pracowałabyś pod zlecenia, a nie miałabyś stałych godzin pracy. Zaczełabyć powoli rozkrecać, zobaczyłabyś czy masz w ogóle zlecenia i wtedy najwyżej zrezygnujesz z pracy. Jak wyobrazasz sobie powiedzmy co 2 dni jeżdzić na gieldę, wstawać o 4 w nocy, a potem jeszcze iść do biura na 8, a po 16 jeszcze do kwiaciarni ❓ Dziewczyno zameczysz się szybciej niż Ci się wydaje ❗ ❗ A gdzie czas dla córeczki i męża ❗ ❓
Musisz postawić wszystko na 1 karte. Rezygnujesz z pracy, albo popros o pół etatu np. ? Bo wszystkiego naraz nie udzwigniesz...
bez ryzyka nie ma zabawy :clap: musisz zaryzykować!!
Dokładnie nie możesz lapać dwóch srok za ogon... Musisz się na coś zdecydować. Może na początek pracownia florystyczna, bo to zawsze luzne godziny pracy i pracowałabyś pod zlecenia, a nie miałabyś stałych godzin pracy. Zaczełabyć powoli rozkrecać, zobaczyłabyś czy masz w ogóle zlecenia i wtedy najwyżej zrezygnujesz z pracy. Jak wyobrazasz sobie powiedzmy co 2 dni jeżdzić na gieldę, wstawać o 4 w nocy, a potem jeszcze iść do biura na 8, a po 16 jeszcze do kwiaciarni ❓ Dziewczyno zameczysz się szybciej niż Ci się wydaje ❗ ❗ A gdzie czas dla córeczki i męża ❗ ❓
Musisz postawić wszystko na 1 karte. Rezygnujesz z pracy, albo popros o pół etatu np. ? Bo wszystkiego naraz nie udzwigniesz...
bez ryzyka nie ma zabawy :clap: musisz zaryzykować!!