Florystki: Praca ciekawa, ale nie ma róży bez kolców

Dziś nie ma już kwiaciarek. Są florystki, które potrafią zrobić wiązankę z każdych kwiatów. A można je ułożyć na różne sposoby. – Wszystko zależy od gustu i zasobności portfela klienta – mówi Edyta Dzienisiewicz, która pracuje w zawodzie od 18 lat.

fot.E-FLORYSTYKA.PL

W Suwałkach funkcjonuje około 50 kwiaciarni, w których pracuje prawie sto osób. W gronie tym nie ma ani jednego mężczyzny. Niewiele jest też młodych dziewcząt. Praca jest zbyt ciężka, nie raz dłonie pokłute są do krwi. Bo, jak powiadają florystki, nie ma róży bez kolca.

Szkolą się na kursach

Do zawodu kształci Polska Szkoła Florystyczna w Poznaniu. Po roku nauki uczeń zdobywa tytuł młodszego florysty, po półtora – florysty. Tytuł mistrza natomiast otrzymuje się po dwóch latach nauki. Można także ukończyć specjalny kurs.

Szkolenie pierwszego stopnia kosztuje 1200 złotych i trwa 6 tygodni. Drugiego stopnia – tak samo. Do ceny szkolenia trzeba jednak doliczyć koszty dojazdu oraz zakwaterowania. Najczęściej bowiem kursy organizowane są w Warszawie lub Białymstoku. Bezpłatne zajęcia, ale tylko dla osób bezrobotnych, organizuje także Powiatowy Urząd Pracy w Suwałkach. W tym roku, jak poinformowała nas Grażyna Chomicz z “pośredniaka”, kurs taki

planowany jest na wrzesień.

Na szkoleniach, jak twierdzą pracownice kwiaciarni zdobywa się najczęściej wiedzę ogólną, np. jak pielęgnować kwiaty. Po fachowe wskazówki lepiej wybrać się na pokazy. W naszym regionie odbywają się one najczęściej w Białymstoku, Olsztynie i Warszawie. Wykonywania kwiatowych kompozycji oraz o najnowszych trendach opowiadają mistrzowie nie tylko z kraju. Najczęściej prelegentami są Holendrzy. Dużo informacji znajduje się też w specjalistycznych, florystycznych wydawnictwach.

Florystka zarabia od 1000 do 1500 złotych miesięcznie. Pracuje także w soboty i coraz częściej w niedziele. Poza układaniem kompozycji musi dbać o kwiaty – spryskiwać je, zmieniać wodę w wazonach, czyścić łodygi i sprzątać lokal. Kobiety twierdzą, że w sklepie z kwiatami trudno się nudzić.

Polecane:  Niepokorni floryści w Bonarce

– Właściwie cały czas jest jakieś zajęcie – mówią. – I, co równie istotne, przez cały dzień na nogach. Trudno bowiem układać kwiatki siedząc na fotelu. Zarobki właściciela kwiaciarni są bardzo zróżnicowane.

– Bywają miesiące, że zostaje i pięć tysięcy, ale są też takie, że ledwo wychodzę na zero – twierdzi suwalczanka, która dwa lata temu weszła w “kwiatowy” biznes. Nadążyć za modą Florystyki twierdzą, że pracę w kwiaciarniach podjęły albo z potrzeby, albo z powołania. W jednym i drugim przypadku trzeba kochać kwiaty i rozmawiać z ludźmi.

– Należy dopytać, czego klient oczekuje – dodaje Edyta Dzienisiewicz. – W innym przypadku nie będzie zadowolony. A nie o to nam chodzi. W branży wiele się zmienia. Choć wciąż królową kwiatów jest róża, to na rynku pojawia się szereg nowych gatunków roślin. Trzeba je znać, wiedzieć, jak utrzymać “przy życiu” i z czym najlepiej połączyć.

Należy też nadążać za modą.

– Teraz np. modne są bukiety z kwiatów mieszanych – dodaje Dzienisiewicz. – Ślubne wiązanki robimy z kwiatów doniczkowych. Modna też jest biżuteria kwiatowa -naszyjniki, czy kolczyki. Rozmówczynie zwracają uwagę, że gusta suwalczan różnią się nieco od upodobań mieszkańców innych regionów.

– Czasem jesteśmy za mało odważni – mówi Barbara Żuryńska. – Np. rzadko która panna młoda decyduje się iść do ołtarza z jednym kwiatkiem. A taka jest właśnie moda.

Dobra florystka musi być sprytna. Wprawdzie nikt nie liczy czasu, ale zrobienie zwykłej wiązanki nie powinno zajmować jej dłużej niż pięć minut. Pogrzebowej – pół godziny, ślubnej – godzinę. Tyle też czasu pracownice kwiaciarni potrzebują na zrobienie wieńca.

materiały prasowe:

www.wspolczesna.pl

Zostaw odpowiedź

 

4 komentarzy

  1. Grzegorz P.(Właściciel oferty)
    11 sierpień 2009

    Trochę słowo Florysta jest nadużywane ostatnio. Teraz każda kwiaciarka, bukieciarka nazywa się florystką a każda kwiaciarnia studiem florystycznym. A przecież Florystyka to sztuka, tworzenie nowych rozwiązań, kreowanie trędów.

    Florysta to osoba posiadająca szeroką wiedzę i umiejętności nie tylko w zakresie opieki nad kwiatami, ale także całego świata roślin i materiałów które służą mu do wyeksponowania piękna.

    Zwykłe kursy organizowane przez urzędy pracy nie wystarczą do tego, aby nazywać się Florystą. Tytuł Florysty uzyskuje się zdając egzaminy teoretyczne i praktyczne, a i tak przez całą dalszą karierę zawodową trzeba kształcić się i poszerzać wiedzę na kolejnych kursach, wystawach i poprzez literaturę fachową.

  2. munky(Właściciel oferty)
    15 sierpień 2009

    Grzegorz P. masz rację w 100% jednak pamiętaj, że są lepsi i gorisi floryści tak samo jest w innych branżach lekarze, prawnicy itp.

  3. Grzegorz P.(Właściciel oferty)
    24 sierpień 2009

    Ano w każdym stadzie trafi się czarna owca.

    Tak samo jak wśród osób pracujących w kwiaciarniach zdarzają się nieoszlifowane diamenty pełne wyczucia i kreatywności.

  4. Moniq(Właściciel oferty)
    28 marzec 2012

    Grzegorz P. wszystko się zgadza, tylko te egzaminy są bardzo kosztowną sprawą i nie każdego na to stać…chociaż jest to jego marzeniem. Co jeśli ktoś cały czas podąża za trendami, wspiera się literaturą fachową, jest kreatywny i dobry w tym co robi a nie ma tytułu florysty na papierze?  To znaczy,że stoi w rzędzie z osobami przychodzącymi do pracy tylko po to, żeby sklecić razem trzy róże, odfajkować swoje godziny i na tym jego twórczość się kończy?

facebook